Jump to content

Jackie

Administrator
  • Content Count

    4,294
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    27

Everything posted by Jackie

  1. Zapytaj prawnika. Nawet jeśli ktoś coś tutj ci powie, nie masz gwarancji że tyczy się to twojej sytuacji.
  2. To jedyna chyba rzecz za którą tęsknię z mojej poprzedniej pracy na oddziale. Nocka w święto przypadające w weekend (podwójna stawka + dodatkowo 50% stawki + differential za pracę ponad 8 godzin dziennie + tzw. night differential): taniej by im wyszło lekarza zatrudnić
  3. Czy sknocili? Mieli boom, trudno się dziwić ze żyli jak w ekonomicznym raju, każdy by skorzystał z opcji niemalże darmowych studiów, tanich domów itp. Drażni mnie w nich to co napisał @kzielu: niechęć do zmian prawdopodobnie spowodowana tym że to stare pierniki są i starzy ludzie są uparci (rzecz jasna generalizuję.) Ja jako Gen X nie przepadam specjalnie za Millenials, mają dobre chęci i chcą dobrych zmian, ale NIE IDĄ GŁOSOWAĆ. Moje pokolenie X siedzi cicho zapomniane
  4. Brawo! Kultura miejsca pracy nie zmieni sie sama, trzeba jej pomoc.
  5. E tam, może i studiuje, to nie jest wykluczone. Mój syn też studiuje a na zadane przez OP pytanie nie znałby odpowiedzi. Bo to ja i mąż pomagaliśmy mu we wszystkim co ma związek ze studiami. Sam sobie wybrał kierunek, sam założył konto FAFSA itp., ale pełnego mechanizmu nie zna.
  6. Mój mąż gdy szukał niedawno nowej pracy postawił warunek że praca ma być od 9-4:30 i zero brania pracy do domu (czasem sobie pofreelancuje dla zabawy więc potrzebuje na to czasu gdy siedzi w domu). Wziął potężny pay cut, ale IMO mamy sto razy lepiej bo wreszcie jest czas choćby na to by pogadać przed snem.
  7. Jest już jeden wątek poświęcony temu tematowi. Ten zamykam by nie zaśmiecać forum.
  8. Dzieciak chce sprowadzać całą rodzinę do USA po to by tu studiować gdy ma opcje studiowania za darmo w Polsce. Nie sądzę by wiele osób uznało że jest to sensowny plan. Nie chodzi o sam fakt studiowania, jak kogoś stać to niech sobie przyjedzie i studiuje, moc dla Polaków!
  9. A ty jesteś zwykły cham. Odpowiedziałam na twoje pytanie. Nie podoba ci sie odpowiedź? Nie musisz komentować.
  10. Kup se aparat słuchowy Tuition reimbursement za community college - pokryło wszystko. RN to BSN na uniwersytecie - pokryte w 100% przez pracodawcę, z podatkiem włącznie.
  11. Community college gdzie syn teraz łazi - nie pamiętam dokładnie ile jest czesne bo nie kce mi się sprawdzać, ale za 2 lata + książki zapłacimy jakieś 9K. Na studia na UIC mamy odłożone część pieniędzy i pomoże nam też teść który jest zachwycony że jako jedyny w rodzinie (przyszywanej ale jednak ) jest ktoś kto chce iść w jego ślady i studiować STEM.
  12. Niekoniecznie. Są sposoby by studiować taniej. Nie wiem jak inne stanowe uniwerki, ale takie UIC jest dość tanie (tuition + fees koło 21K na rok). Tym niemniej warto zrobić pierwsze dwa lata na community college z którym UIC ma podpisana umowę, całość w 100% jest przetransferowana. Wiem bo zdecydowaliśmy się na tą opcję dla młodszego syna. Są też stypendia dla ubogich, stypendia dla osób ślepych, głuchych, czarnoskórych itp., oraz różnorakie stypendia naukowe (z małymi wyjątkami pokrywają tylko małe sumy.) Ale ktoś kto przyjedzie i z buta będzie chciał tak studiować - będzie b. trudno.
  13. Są studia dla zagraniczniaków. Trzeba doliczyć koszta utrzymania, ale i tak będzie taniej niż w USA. A jak masz rodzinę w Polsce u której można mieszkać i się stołować to wychodzi naprawdę b. tanio. http://bwz.pk.edu.pl/bachelors-degree/ http://bwz.pk.edu.pl/masters-degree/
  14. Bo zmieniłam zawód i pracodawca opłacił mi studia w 100%. Masz jeszcze inne pytania?
  15. Nikt nie twiedzi że nie warto tu kończyć studiów. Nie warto gdy można za darmo gdzie indziej.
  16. Konkretnie za co te dzięki? Napisał bzdurę wyjęta z doopy. Znakomita większość forumowiczów i zdaje się 100% forumowiczów w tym konkretnym wątku dobrze zarabia, ma ukończone studia albo w Polsce albo w USA, albo jak ja, w obu krajach. Jak chcesz karmić się pierdołami by poczuć się lepiej to naturalnie twoja sprawa.
  17. Jedyne "financial aid" na które mój się załapał to... pożyczki. Zarabiamy za dużo by dostał granty, a o różnorakie inne stypendia które są raczej symboliczne nawet się nie starał, bo i po co. Niech ktoś kto naprawdę potrzebuje te $500 skorzysta. Dodam że "zarabiamy za dużo" nie oznacza że stać nas na zapłacenie za studia z własnej kieszeni, stać nas na wzięcie pożyczki Ja bardzo chętnie wysłałabym syna na studia w Polsce, niestety, syn jest niepełnosprawny. Brak wind, podjazdów i generalnie cała kultura która nie jest przyjazna dla niepełnosprawnych spowodowała że studiuje w USA. Są różne sposoby na to by obniżyć koszta ale nie jest to tania zabawa tak czy siak.
  18. Gadaj sobie co chcesz ale nie obrazaj innych.
  19. Moja bratowa posiada spa w którym można sobie taką kroplóweczkę strzelić. Ludzie w różne pierdoły wierzą Wszystko podane dożylnie wymaga recepty, nawet zwykła sól fizjologiczna. Lekarz (lub częściej - NP bo mniej kosztuje) tani nie jest, a trzeba mu odpalić sporo bo kto zamawia i podaje bierze odpowiedzialność. Na czystko jest więc mniej niż ci się zdaje, ale masz rację, JEST to znakomity biznes
  20. Taika Waititi to moje niedawne odkrycie, polecałam powyżej jeden z jego filmów "What We Do In the Shadows" - przezabawny! Serial, oparty na filmie i też zrobiony przez Waititi, jest b. dobry, ale IMO nie dorasta do pięt filmowi. Jego film "Boy" doprowadził mnie do płaczu (ze śmiechu.)
  21. Jackie

    Rozwod

    Hola hola, nie tak prosto mąż będzie miał. W sumie dobrze że złoży papiery w Kaliforni, gdzie masz chyba największe prawa w razie rozwodu jeżli chodzi o dzieci i majątek, niezleżnie od statusu imigracyjnego. Masz prawo do tzw. alimony (to nie alimenty na dzieci tylko dla ciebie, mąż musi ci zapewnić standard życia do którego jesteś przyzwyczajona skoro po iluś tam latach siedzenia w domu szanse na karierę masz marne). Dzieci niekoniecznie zostaną w USA, sąd weźmie pod uwagę że nie masz prawa stałego pobytu i w związku z tym nie masz gwaracji ze będziesz zawsze wpuszczona by dzieci odwiedzać. Jest tutaj pińset scenariuszy. Rób DOKŁADNIE co ci powie prawnik.
  22. Skąd mamy to wiedzieć? Raz już skłamałaś, IMO szanse że się przyczepią i cofną cię są stosunkowo duże, nawet w grudniu. Jak trafi się urzędnik któy ma dobry dzień - kto wie, może nic nie powie i cię przepuści.
  23. Jeśli wierzyć ludziom z przeróżnych forów - tak, gdy kupisz iPhona w Oregonie nie zapłacisz sales tax.
  24. Człowiek na starość wygodny się robi Jak sobie przypomnę w jak spartańskich warunkach podróżowałam za młodu to mi się skóra na tyłku marszczy ze strachu że mogłabym teraz to robić. Podróż autokarem do Włoch gdzie ja i dwóch kumpli byliśmy jedynymi osobami które nie jechały pracować nielegalnie w Neapolu. Pomijam fakt że po paru godzinach wszystko w autokarze było obrzygane i obsrane bo ludziska się spili, jeden facet napastował kobietę rycząc jej w ucho "wylizałbym ci gluta", po czym dostał wpieprz od innego kolesia i poszedł spać na podłodze w przejściu. Nie pamiętam już które przejście graniczne Austria/Włochy to było, ale odprawa była jakieś dobre pół godziny jazdy od granicy i kierowca błagał podróżnych by od razu przyznali się kto był kiedy deportowany w Włoch ( dla młodszych forumowiczów - kiedyś po prostu zbierali paszporty podróżujących od kierowcy i nikt urzędnika nie widział) żeby można go było ukryć w autobusie. I koorwa jego mać, jeden debil się nie przyznał bo miał nowy paszport i myślał że nikt się nie połapie. Nie dość że trzeba było wracać do granicy - FACET NIE MIAŁ ANI GROSZA NA POWRÓT DO POLSKI i chodził po autobusie zbierać szmal od podróżnych. My oczywiście powiedzieliśmy mu żeby się w tyłek pocałował, oj, nasłuchaliśmy się i to nie tylko od debila, ale i od reszty podróżnych. Kierowca z zemsty nie zabrał nas do Florencji, ale wysadził nas na stacji benzynowej prawie 10 kilometrów od Florencji. Część drogi przeszliśmy pieszo, w końcu ktoś nas pokierował w stronę autobusu do miasta. Teraz się z tego śmieję, ale wcale fajnie nie było. Ciekawostka - jako studenci ASP mieliśmy raczej niecodzienny wygląd. Austriacki celnik wysadził wszystkich z autobusu, spojrzał na nas i usunął nas na bok. Byliśmy 100% pewni że wybrał nas na przetrzep. Było dokładnie odwrotnie. Siedzieliśmy na ławce patrząc jak trzepią cały autobus. Całkiem pokaźna górka papierosów i wódki na handel.
×
×
  • Create New...