Jump to content

Recommended Posts

Miałam pochwalić się opowieścią o wyprawie do Islandii, więc proszę bardzo ;) choć z konkretnym opóźnieniem, za co przepraszam. Od razu też uprzedzam że nie widzę sensu pakować zdjęć z każdego etapu podróży, bo wszystkie te cudowne miejsca można sobie wyguglać i fotki na pewno będą lepszej jakości niż to co ja pokażę.

Zaczęliśmy organizować nasz październikowy wyjazd już w maju, po tym jak dowiedzielismy się że z powodu ograniczonej ilości hoteli w Islandii trzeba planowac wyjazd kilka miesięcy naprzód. Po wielu wykańczających psychicznie próbach planowania trasy i rezerwacji zdecydowaliśmy się w końcu powierzyć zorganizowanie wycieczki firmie Iceland Road Trip. Mają do wyboru ogromną ilość tras, my koncentrowaliśmy się na tych z możliwością zobaczenia zorzy polarnej. Zdecydowaliśmy się na "RT15 - The Icelandic Circle and Northern Lights 9 days", z dodatkowym dniem w Reykjaviku pod koniec wycieczki. Wybraliśmy samochód i rodzaj akomodacji, zapłacilismy zadatek i od razu kupiliśmy bilety lotnicze, co okazało się całkiem mądrym posunięciem jako że ceny na samolot już w następnym miesiącu podskoczyły dość boleśnie. Tak czy owak radzę przygotowac się na spore koszta. Islandia jest b. droga, niestety :( 

Miesiąc przed wyjazdem firma przysłała nam do domu pakiet z mapami, potwierdzeniami rezerwacji dla każdego z hoteli, informacją gdzie iśc i gdzie dzwonić w razie niespodzianek, itp. Świetne rady na temat podróżowania w pażdzierniku znaleźliśmy na forum Tripadvisor. Z ręką na sercu mogę powiedzieć że dzięki tym radom uniknęlismy wielu przykrości które zdarzają się często osobom które decydują się na zwiedzanie Islandii na hop siup. Największą bolączką była próba upchania wszystkiego na wyjazd do bagażu podręcznego ;) W naszym przypadku, jako że jechalismy w trasę dzień po wylądowaniu, każde opóźnienie nadanego bagazu byłoby katastrofą, przynajmniej finansową. Ceny ubrań w Islandii powalają. Obliczylśmy że kupno kurtek, nieprzemakalnych spodni, butów, ciepłej bielizny itp. kosztowałoby nas prznajmniej tysiąc od łebka. W każdym razie dalismy radę się spakować do malutkich walizek po upewnieniu się że przynajmniej 2 hotele na trasie mają pralki. Jako ciekawostkę dodam że jedno pranie kosztowało nas 20 dolarów :D 

Wylądowaliśmy w Reykjaviku 16 października o 6:45 rano. Firma załatwiła nam autobus który podwiózł nas do hotelu w centrum. Po drodze zobaczylismy pola lawy zrośnięte mchem.

IMG_3801.thumb.jpg.b541eec2ae0f40aa221da12bfbdfd6fc.jpg

 

W hotelu pozwolono nam zostawić bagaże, ale check-in był niestety dopiero o 16:00, więc wybralismy się na obchód miasta. Reykjavik jest niewielki ale niesamowity. Ma specyficzny klimat który ja określiłam "Tarnobrzegiem dla hipsterów" ;) Dużo graffitti i masa miejsc gdzie można się napchać świetnym jedzeniem. Nie jest tanio. Za zwykły obiad dla dwóch osób (bardzo nieamerykańskie ilości), bez przystawek i alkoholu i jednym deserem do podzielenia między dwie osoby płaciliśmy ok. stówki, w lepszej restauracji nawet więcej, choć są też i tańsze miejsca np. smażalnie. Znakomite ryby (zwłaszcza dorsz) i najlepsza jagnięcina jaką jadłam z życiu. Ciekawe pomysły na buraki i pasternak! Genialne hot-dogi z baraniny ze słodką musztardą. Bardzo dobry chleb i świetna kawa. Polecam skyr, który jest islandzkim specjałem, coś pomiędzy jogurtem i twarogiem. Żałuję że nie zrobiliśmy żadnych zdjęć jedzenia. Aha, w Islandii nie ma McDonalda ani inszych amerykańskich fast-foodów, Starbucksów też nie ma. W Reykjaviku jest jeden Dunkin Donuts który ma kilka interesujących, miejscowych odmian pączków.

IMG_3729.thumb.jpg.604fbf784e73286baffa5bff7a40d5d3.jpg

IMG_4170.thumb.jpg.2fbb8ddd11261793eb1987c704d6ba21.jpg

Zwiedzilismy Northern Lights Center, gdzie mój mąż nauczył się robić zdjęcia zorzy. B. przydatna umiejętność jak się później okazało.

IMG_369cc.thumb.jpg.e367e29e51062fa1b2804c43796b0ed9.jpg

 

Dzień 1 na Ring Road: wypożyczylismy samochód (tuż przy hotelu) i w drogę! :) Codziennie spędzaliśmy w samochodzie 3 do 4 godzin. Po drodze niesamowitości. Ring Road to jedyna "autostrada" w Islandii, przy czym piszę "autostrada" w cudzysłowiu gdyż wygląda to tak:

14681704_1345099228834451_428531123381817705_n.jpg.edf40dd1338ce43e7f6ea6ba420583e1.jpg

Nie ma świateł ani poboczy, raz na jakiś czas jest miejsce gdzie mozna zaparkować i zrobić zdjęcie. Raz jedyny jechaliśmy w nocyi była to naprawę niesamowita przygoda która prawie skończyła się zderzeniem z owcą (owce są WSZĘDZIE) ;) W pierszy dzień zobaczylismy wodospady Skógafoss i Seljalandsfoss, oraz masę turystów którzy byli przemoknięci do suchej nitki :D Rada z Tripadvisor którą zastosowaliśmy: ubrać się od stóp do głów w nieprzekalne ciuchy, nawet gdy nie jest się pobliżu wodospadu i nawet gdy nie pada, bo na pewno zacznie padać. Sprawdziło się w 100%. Około południa zawitaliśmy do firmy Arcanum Glacier Tour by rozpocząć wspinaczkę po lodowcu Eyjafjallajökull. 

14729107_10154427782339961_3030295601877934069_n.thumb.jpg.c9063fd38fa7229708fed10b73a63fcd.jpg

14695467_10154427781639961_2198366901216595899_n.thumb.jpg.488c7a8b6ee4328718fec228ed0d41bf.jpg

Po południu zawitaliśmy do miasteczka Vík ze słynnymi czarnymi plażami i bazaltowymi kolumnami.

14642513_10154431687404961_3898861628662668061_n.thumb.jpg.6442ec5e696d946a7040b3cf5089d5a4.jpg

 

Dzień 2: park narodowy Skaftafell ze słynnym wodospadem Svartifoss. Trochę trzeba się nachodzić pod górkę, ale warto!

14671199_10154431689774961_7280866998436399027_n.thumb.jpg.229ce00b2b4eb489140c206bea8102fe.jpg

Zobaczyliśmy też z drogi lodowiec Vatnajökull, ale byliśmy zbyt zmęczeni na dalsze wspinaczki. Poza tym czas nas gonił i chceliśmy zobaczyć zatokę Jökulsárlón za dnia.

14656324_1342061772471530_4786634921967522498_n.thumb.jpg.e4980a95b70242eae477f0529410e679.jpg

Przyjechaliśmy do miasteczka Höfn, gdzie jedliśmy najlepsze homary gotowane w śmietanie, które półtorej godziny przed podaniem pływały podobno jeszcze w zatoce :) W hotelu dowiedzielismy się że nocą będzie widoczna zorza. Mam kilka zdjęć, ale nie oddają rzeczywistości. Poza tym powiedziałam mężowi że jak nie odstawi w końcu aparatu to go zabiję ;) W zwązku z tym najpiekniejszej części zorzy która wyglądała jak pływające zielone i purpurowe wstęgi na niebie nie mamy na żadnym zdjęciu, za to mamy w pamięci :D

14556619_10154456899079961_4704262290676377435_o.jpg.38e47e6d7c286f39248ed98fe0f8f54b.jpg

14753903_1349712365039804_8371271889992774274_o.jpg.c1547737ddec75b518e7c82d5f0ec655.jpg

 

Dzień 3: z Höfn do Egilsstaðir, po drodze która już w 90% jest tuż przy brzegu wschodnich fiordów. Trochę straszno jechać, ale wrażenia niezapomniane.

IMG_3892.jpg.cee72c21404c95bd60ff0a7e6d3e8fd3.jpg

IMG_3902.jpg.832967b7164f63de9f71714b7925e752.jpg

14650171_10154434783764961_7669079710077374469_n.jpg.067dac2690700a9348b1333928bd1286.jpg

14681620_1342943412383366_7164281297354709379_n.thumb.jpg.76f2db895c35988200638c0f2fcd2a39.jpg

 

Dzień 4: Námaskarð, sławny teren geotermiczny z dziurami w ziemi które zieją siarką :D Zapach niesamowity, i gorąco. Głupota turystów którz pakują ręce w gotującą się wodę bezcenna.

14725577_1343749802302727_363805195697182825_n.thumb.jpg.89f28f9be236184437991b129338f7a1.jpg

Potem jazda do malowniczego jeziora Mývatn

IMG_3957.thumb.jpg.6a73ab45879c13071b95b317afbd17ac.jpg

A wieczorem imprezka w Mývatn Nature Baths. Liczylismy na kolejną zorzę w basenie z termiczną wodą, ale zorza się na nas wypięła. Tym niemniej wspaniała kąpiel w gorącej wodzie pod gwiazdami. Mniej zabawny był powrót do hotelu, samochodem w kompletnej ciemności. Jechaliśmy 5 km na godzinę.

 

Dzień 5: jeden z najsłynniejszych wodospadów islandzkich Goðafoss, a potem miasteczko Akureyri, tylko 60 mil od koła polarnego.

IMG_4007.thumb.jpg.0f5164e3b2e50f8f177639f9975e5d94.jpg

Miasteczko jest prześliczne i maleńkie, pełne studentów i hipsterskich kafejek.  Byiśmy naprawdę zmęczeni, więc tylko połazilismy po knajpkach, zwiedziliśmy outlet z zimowymi ubraniami z cenami które prawie nas zabiły ;) po czym wsiedlismy w samochód i pojechaliśmy do hotelu w Varmahlíð które slynie z różnorakich atrakcji typu spływy i jazda konna, ale w październiku prawie wszystko było już nieczynne, więc ucięlismy sobie b. potrzebną drzemkę.

 

Dzień 6: wycieczka do Deildartunguhver, największego źródła termalnego w Europie. Potem wodospady Hraunfossar i Barnafossar, a na koniec park narodowy Þingvellir, gdzie spotykaja się dwie płyty tektoniczne: północnoamerykańska i euroazjatycka. Zwiedzilismy wąwóz Almannagjá w którym podobno można jedną ręką dotknąć Europy a drugą Ameryki ;) jeśli wierzyć słowom podnieconego turysty z Anglii który z niejasnych powodów uczepił się nas jak rzep psiego ogona na dobre dwie godziny.

IMG_4036.thumb.jpg.42f3fcbeb5c9f4bc74eed43d79d60767.jpg

Wieczorem  chyba najprzyjemniejsza część wycieczki, wizyta w Laugarvatn Fontana. Jest to spa z wodami geotermicznymi i saunami "napędzanymi" wyziewami prosto z ziemi. Po nagrzaniu się można wskoczyć do lodowaego jeziora, co ja oczywiście zrobiłam. Mój mąż wsunął jedną stopę do jeziora, wrzasnął, po czym wrócił do sauny.

 

 

Dzień 7: słynny gejzer który nazywa się... Geysir ;) Mam zdjęcia, ale szczerze mówiąc trzeba zobaczyć to na żywo. Wklejam za to fotkę tablicy z ostrzeżeniami których większość turystów ma niestety w doopie :( Przykro patrzeć na idiotów którzy rzucają kamieniami i podchodzą tuż pod słup wrzącej wody, choć mój mąż po   cichu liczył na to że kogoś porządnie poparzy :D

IMG_4057.thumb.jpg.0ea8e7286272f1362ec89df9594c7269.jpg

Zaraz po gejzerze zobaczyliśmy wodospad Gullfoss, krater Kerið, i wróciliśmy do Reykjaviku. Następny dzień sprzędziliśmy łażąc po mieście i kupując pamiątki, spędziliśmy kolejną noc w hotelu i pojechaliśmy na lotnisko.

Jak ktoś ma jakieś pytania to chętnie odpowiem :) 

 

Link to post
Share on other sites

Ja pytań nie mam, ale dziękuje Ci Jackie za te zdjęcia i opis waszej wycieczki. Piękne miejsca zwiedziliście! Uwielbiam czytać takie relacje. Zachowań bezmyślnych turystów nawet nie skomentuję. Niestety, takich ludzi można spotkać niemal wszędzie. 

 

Edit:

Aaa, zapomniałam napisać, że patrząc na te lodowce dostałam gęsiej skórki :D.

Edited by haneczka019
Link to post
Share on other sites

2 godziny temu, ilon napisał:

Super opis i super zdjecia Jackie! Tak sie wciagnelam, ze az mi sie zimno zrobilo i musze kurtke zalozyc :D 

 

Nie było wcale aż tak zimno, przez wiekszość czasu temperatura za dnia oscylowała w okolicach 5 stopni C. Z to było b. wilgotno, padało prznajmniej 2 razy dziennie (mżawka) no i piździło tak że czasem było strach z samochodu wychodzić. Na Tripadvisor naczytalismy się historii o pourywanych drzwiach samochodowych, myślelismy że ludzie przesadzają. Nie przesadzają :)

Link to post
Share on other sites
15 godzin temu, andyopole napisał:

Jak zimno to chopa cza wykludzic. ..

Andy, w robocie siedze :P

15 godzin temu, Jackie napisał:

Nie było wcale aż tak zimno, przez wiekszość czasu temperatura za dnia oscylowała w okolicach 5 stopni C. Z to było b. wilgotno, padało prznajmniej 2 razy dziennie (mżawka) no i piździło tak że czasem było strach z samochodu wychodzić. Na Tripadvisor naczytalismy się historii o pourywanych drzwiach samochodowych, myślelismy że ludzie przesadzają. Nie przesadzają :)

Jackie, dla mnie 5 stopni to temperatura taka akurat zeby siedziec w domu pod kocem :P 

Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...