Uniwersyteckie benefity to zupelnie inna bajka. Przyjaciel pracuje dla dobrego, malego prywatnego Liberal Arts College w Maine. Jego benefit byl nie tylko ze czesne na tym College'u bylo darmowe dla dzieci profesorow, ale College tez placil polowe czesnego na kazdym innym uniwersytecie. Wiec przyjaciel wyslal obie corki na Berkeley, za ktore zaplacil tyle samo ile kosztowalo in-state tuition. Zaoszczedzil dobre $200,000.
Maz pracowal dla college'u ktory mial wlasny apartment building w NYC. Mozna bylo zarezerwowac sobie mieszkanie na tydzien na Manhattanie - za darmo.