katlia
Użytkownik-
Liczba zawartości
6 246 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
191
Zawartość dodana przez katlia
-
Jeszcze raz: po co SUV? Czy mid-size sedan serio jest za maly? Ile wy wazycie ze sie do normalnego samochodu nie zmiescicie? Masz 5cioro dzieci? Mysl jak rozsadny czlowiek nie Amerykanin ktory buduje sobie zycie (i debt) kierujac sie reklamami w TV. PS Ja wychowalam dwojke dzieci. Jezdzilismy regularnie na narty. Syn gral w lacrosse (duzy sprzet.) Nigdy nie mielismy ani truck'a, ani SUV, nawet nie 4-wheel drive, niby "niezbedne" w gorach. Mid-size wystarczal, mimo to ze hameryce nie modne.
-
Po co taki ogromny woz? (Ale szybko facet sie zamerykanizowal! ;0 ) Pickup jest nie tylko drozszy - nie zapominaj o kosztach benzyny, ubezpieczenia, corocznej rejestracji... razem to beda znaczace sie sumy - ale tez mniej praktyczny. Trudniej zaparkowac, naprzyklad. Jezdzi sie takim czyms jak czolgiem. Jezeli nie bedziesz codziennie wozil rowerow/narzedzi/drzewa do kominka (lol) to pick up nie ma sensu, IMO.
-
Robimy remont lazienki... projekt na tyle skomplikowany bo stare rury, zle zrobiony prysznic wiele lat temu, itp. Kilka firm odmowilo nawet dawania estimate (we don't do small projects/we don't work on old houses). Pierwszy estimate... $38,000 ... plus $12,000 za hydraulika.
-
Rozumiem. Ja mam po prostu osobista blokade do Niemiec i Niemcow. Pewnie nie fair, i mea culpa. Co do burdelu w USA... zgadzam sie, ale w Europie teraz tez nie wesolo. Taki moment historyczny gdzie wszedzie jest niebezpiecznie blisko do faszyzmu.
-
Nie lubie Niemiec specjalnie, ale Wlochy bylyby super. Maryland tez, zreszta. Mam tam sporo znajomych i sa zadowoleni. Duzo dzieje sie w DC, ale tez jest duzo do zobaczenia stosunkowo niedaleko. (W ogole lubie wschodnie wybrzeze.) Trzymam kciuki za super przygode.
-
Raczej: Bachelor (nie bechelor) Bachelor of Arts (B.A.) Bachelor of Science (B.S.) Na wiekszosci uczelni, engineering jest tylko B.S. Engineering czesto ma wlasny oficjalny tytul - Bachelor of Science in Engineering (BR or BSE) Wiecej info tu: https://typesofengineeringdegrees.org/
-
Zycze Wam udanej wizyty.
-
Amen. You owe her, @Xarthisius
-
Mam znajomych w Chicago ktorym wcale zle sie nie zyje... location, location, location. Miasto ma wspaniala architekture, muzea, restauracje. Jak dla mnie, wszystkie warte zwiedzenia ale YMMV.
-
Jak dla mnie oba sa warte zwiedzenia, you can't go wrong.
-
DV 2023 - wątek dla osób które wygrały GC i mają pytania
katlia odpowiedział Xarthisius na temat - Zielona karta (loteria wizowa)
LOL! -
Placenie za pare milionow loan forgiveness w sumie 10K i to nic, absolutnie nic, w porownaniu do tego co placimy za milarderow ktorzy dostaja tax breaks i korpo ktore nie placi podatkow. Przynajmniej ci ludzie ktorzy dostali troche ulgi w formie tego loan forgiveness beda mogli cos kupic - moze dom, moze lepszy samochod, ale pewnie po prostu ta osoba pojdzie do dentsysty bo od 5 lat nie byla w stanie za to zaplacic. W ten sposob te pieniadze jakos powroca "na podworko." A tych miliardow od korporacji czy tax breaks amerykanskie spoleczenstwo nigdy nie zobaczy - sa ukrywane w Szwajcarii i off shore accounts.
-
Amen. Nie ma porownania jak trudniej jest teraz. I koszty ciagle ida w gore. W Colorado byly lata kiedy czesne roslo o 10-15% co roku. Pamietam jak moi rowiesnicy na studiach pracowali part-time w ciagu roku, full-time w lecie - i mogli splacic prawie wszystko samodzielnie. Dzisiaj to jest absolutnie nie mozliwe.
-
Fajna wyprawa, Andy!
-
Przeprowadzka. Co zabrać ze sobą do USA?
katlia odpowiedział tin na temat - Emigracja (Forum ogólne)
OP, a czy sprawdziles ceny ebike'ow w USA? Bo moze sie okazac ze znacznie latwiej/korzystniej byloby sprzedac ebike w Polsce, kupic tu. Jakos wydlubywanie baterii, placenie za transport, szukanie/montowanie nowej baterii -- wydaje mi sie troche zawracanie glowy. -
Lol no pomylil sie gosc a Ty taki podejrzliwy
-
A przynajmniej zaoferowales mu piwa?
-
Jezeli Miami, to zacznij uczyc sie hiszpanskiego... serio. Tam hiszpanski jest prawie wazniejszy od angielskiego
-
No i co? Nikt tu z Illinois nie chwali sie ze jest miliarderem?
-
Hej, panowie... uwaga. Kiedys tak bylo (Andy you're dating yourself.) Teraz, prawdziwa Amerykanka ma wlasne konto, wlasna kariere, wyzszy credit limit (i czesto zarobki) niz nieszczesnik malzonek, ktorego nazwiska nie bierze.
-
Ah, rozumiem. Dzieki za wytlumaczenie. Mi by tez odpowiadal... nawet moglabym sie wysilic na 2 dni w biurze.
-
Jednym slowem, dom wariatow! Oczywiscie doprowadza Cie do szalu. Notabene, ja bym znacznie wolala placic za prad, internet, ogrzewanie/klime niz za benzyne na dojazd do biura. Nie tylko znacznie taniej wychodzi ale jako konsument mam jakis wplyw na konsumpcje tych utilities... na koszt beznyny i wear & tear samochodu nie mam.
-
A to ciekawe... jakos nie wierze ze w USA ze wzgledow ekologicznych firmy by cos takiego oglosily. A Ty chcesz pracowac w biurze czy zdalnie?
-
Sorry, zle sie wyrazilam. To najwyzsze kierownictwo zaczelo domagac sie tych 3 dni w biurze, nie wiekszosc pracownikow. Syn mowi, ze sa tacy ktorzy od razu zaczeli szukac innej pracy, pracy w firmach gdzie beda wieksze mozliwosci pracy remote. A ci mlodzi ludzie wcale nie siedza w domu kiedy pracuja zdalnie. Siedza w kafejkach, w parkach, u znajomych, siedza tez w coworking spaces (gdzie jest duzo innych mlodych ludzi). Znajoma syna siedzi z laptopem przy basenie w klubie sportowym, i narzuca normalna bluzke na kostium kiedy ma z kims rozmawiac przez zoom czy cokolwiek. Dla wielu atrakcja pracy remote to brak dojazdu do biura -- wiele mlodych ludzi mieszka w Denver (trendy, mlode miasto, pelne atrakcji) i dojezdzali 30-45 minut do pracy w jedna strone do biura w (tanszych niz downtown) suburbs na zapchanych autostradach. Pracujesz "z domu" to nagle masz dodatkowe poltorej godziny codziennie. Nie dziwie im sie. ** dodam, ze ironicznie, firma syna zaczela sie domagac tych 3 dni jak wybuchla ostatnia fala covida. On, i wiele innych wrocili do biura... i w przeciagu miesiaca byli chorzy. On sie smial, w lockdown nie znalem nikogo kto chorowal. Teraz WSZYSCY chorujemy. (On 2 razy od stycznia, ostatni raz tak raczej powazniej.)
