mcpear
Użytkownik-
Liczba zawartości
3 308 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
230
Zawartość dodana przez mcpear
-
NCL Fantastyczne filmy. Używałaś drona w niektórych ujęciach? Mi Norwegian wymienił drona jako urządzenie, którego jest zakaz wnoszenia na pokład
-
leciałem
-
No ja właśnie zrobiłem z Seattle
-
Alaska cruise - zawsze było na moim bucket list a jestem w wieku że trzeba powoli już odhaczać. Alaska to głównie przyroda: wieloryby, lodowce, orły. Mój pierwszy cruise. Generalnie bardzo fajny pomysł na wakacje. Koniecznie trzeba brać wycieczki w portach bo bez tego to trochę bez sensu. Na łajbie jak jest dzień "na morzu" to w sumie jest sporo do robienia, ale najpopularniejsze atrakcje to jednak knajpa i bar. W cruisach na Alaskę ze względu na pogodę to nie spędza się czasu na basenach - na Karaibach pewnie jest inaczej. Następnym cruisem z bucket list jest pewnie Panama Canal Cruise czyli albo z Los Angeles do Miami albo odwrotnie - tam tych krajów Ameryki Środkowej można trochę naoglądać (kostaryka, panama, nikaragua)
-
Właśnie wróciłem z wakacji z criuis'u z covidem - dla @agatenka na moim statki wifi calling było zablokowane i wymagało zakupienia dodatkowego odblokowującego pakietu (bodajże 135 dolcy - odpuściłem sobie). Generalnie niby na cruise wpuszczani tylko szczepieni i z testami ale weryfikacja tego jest słaba. Jakbym sobie wyiki testów wygenerował sam w PDF i trzymał na telefonie to chyba bym nie został "złapany". W każdym razie cruise 7 dniowy i 4 godziny po zakonczeniu cruise'u wszystkim nam Iphone wysłał, że byliśmy exposed w środku cruise'u - cała 5-osobowa rodzina "trafiona" - myślę, że bardzo wielu z uczestników z naszego cruise'u skończyło z c-19.
-
Sorry za opóźnienie - moja zostawiła prace z domu na stałe
-
Od czasu gdy przestała mnie dziwić funkcja "mobile deposit" nie dziwi mnie już nic w tej bankowości. Robisz zdjęcie karteczki co uruchamia pobranie kasy ze zdalnego konta. Dla wielu Amerykan to jest "innowacja"
-
Demokraci się kompromitują brakiem pracy IMO. Mieli unikalne dwa lata na zrobienie pewnych zmian, które miałyby szanse zmienić w długiej perspektywie układ sił. A nie robią nic. I nie mówię o powiększaniu SCOTUS. Mówię o statehood dla DC i Puerto Rico. 4 więcej niebieskich senatorów to jest coś co zabezpieczy SCOTUS w długiej perspektywie. Zmiany nie nastąpią szybciej niż przez odejście dwóch czerwonych sędziów ze SCOTUS. Na dzisiaj to najpradopodobniej będą sędzia Alito i sędzia Thomas. Jeśli w momencie wyboru ich następców nie będzie niebieskiego senatu lub niebieskiego prezydenta to nie ma szans na zmianę przez najbliższe 40 lat. Strategia wyboru coraz młodszych sędziów do SCOTUS powoduje, że nominacje do SCOTUS będą raz na 10 lat. Wszystko wskazuje, że za dwa lata będizemy mieć czerwony senat i czerwonego prezydenta (zapewne PDT). Co się stanie? Sędziowie Alito i Thomas pójdą łaskawie na emeryturę, a PDT i Senat wybiorą dwóch sędziów 45 letnich. Wtedy będziemy mieć 5 sędziów poniżej 55 roku życia o silnym konserwatywnej linii. Czyli SCOTUS utrzyma się jaki jest przez następne 30 lat - czyli za mojego życia mogę nie ujrzeć progresywnego SCOTUS. BTW fakt, że demokraci nie promują już teraz jakiegoś solidnego kandydata na prezydenta za 2 lata to chyba jakiś żart. A opowieści PJB, że zamierza startować o reelekcję pokazują jak "odjechane" od rzeczywistości są elity boomerskie w partii demokratycznej. I tak może lepiej że walkę o reelekcję zapowiedział PJB a nie Jimmy Carter, chociaż efekt chyba byłby podobny. Napisałem tylko, że przez całe dwa lata swoich rządów demokraci nie zrobili nic co może skonsolidować elektorat. Dzisiejsza decyzja SCOTUS może być najlepszym dla nich prezentem. Bo nagle dostają temat zastępczy i nagle mogą spolaryzować politykę w temacie gdzie republikanie nie mają większości.
-
To chyba najlepszy prezent dla demokratów przed zbliżającymi się wyborami. To może być prawdziwe paliwo w kampanii.
-
Ja kiedyś grzebałem w tym temacie dość szczegółowo. Za drugiej kadencji Tuska (czyli gdzieś tak lata 2011-2012) wprowadzono wewnętrzne zarządzenie Straży Granicznej, że mają się oni "nie dopytywać" czy przez przypadek posiadacz amerykańskiego paszportu nie jest też równolegle obywatelem polskim. Jednak w przypadku, gdyby obywatel posłużył się na wlocie polskim paszportem (choćby i nieważnym) to na wylocie może opuścić Polskę tylko w przypadku posłużenia się polskim paszportem. Miało to znaczenie jak był lockdown w UE w czasie COVID-19 i posiadacze amerykańskiego paszportu nie mogli lecieć do UE. Wtedy można było posłużyć się argumentem "ja tak na serio jestem obywatelem polskim z nieważnym paszportem" na wlocie, aczkolwiek na wylocie trzeba było już okazać ważny polski paszport To zarządzenie usankcjonowuje "szarą strefę" tak na serio bo przepisy wyższego poziomu są bardzo jednoznaczne: "W Polsce polski obywatel przed urzędnikami polskich urzędów nie może się powoływać na fakt bycia obywatelem innego kraju "- co oznacza zakaz posługiwania się paszportem obcym. We wczesnych latach 2000 było kilka przypadków gdy rodzice (Polscy obywatele) lecieli w odwiedziny do Polski z pociechą urodzoną za granicą (z paszportem USA czy Kanady) i w myśl zasady "nie zarejestrowałem w USC urodzin, to mój potomek nie jest obbywatelem bo nie istnieje w żadnym rejestrze" a tu na granicy wylotowej "zonk". Urzędnik SG widząc dwoje obywateli polskich zaczyna się dopytywać czy to jest ich dziecko, po czym stwierdza, że w związku z tym zgodnie z prawem krwi to jest też obywatel polski i generalnie nie wypuszczał ich z Polski z powrotem za ocean dopóki nie zarejestrowali dziecka i dopóki nie wyrobili mu paszportu. Wtedy powstała rekomendacja: leć do Polski zawsze z przesiadką w Schengen - rozwiązywała ona kłopot w 100%. (jak widać po wpisie Andyego - COVID-19 zmienił i to skoro w MUC pytali się o polski paszport). Dzisiaj zasada, która opisała Meghan powinna działać: Nie chwal się, że jesteś Polakiem, nie odzywaj, urzędnik SG nie powinien Ciebie się dopytywać - bo ma to wewnętrznym rozporządzeniem zakazane. Aczkolwiek płytkie jest to, że takie rozporządzenia nie są publikowane w Dzienniku Ustaw, czyli jeśli któryś z nowych premierów zmieni zdanie to dopiero "fakty medialne" i "przypadki medialne" pozwolą się w tej sprawie zorientować. Nie życzę nikomu aby to się zdarzyło w sytuacji do jego przypadku
-
Głowica drukująca od HP atramentowej?
-
Chyba o nic - zbieraja tylko biometrics. Sprawdzaja twoje dokumenty i czy adres i inne dane, ktore wpisalas w aplikację zgadzają się z dokumentem podróży
-
Ja zrobiłem Global Entry przez interview na przylocie powrotnym. Głównie dlatego bo nie znalazłem terminów na interview w lokalnych biurach. Działa to tak: - składasz aplikację - aplikacja musi być zatwierdzona - i zamiast umawiać się na interview to po prostu lecisz za granicę i na przylocie zawsze jedno z okienek oznaczone jako "global entry interview" i po prostu podchodzisz do niego. Jak go nie znajdziesz to mówisz oficerowi w okienku że chcesz zrobić global entry interview i on cie pokieruje. Ja staram się tylko latać z bagażem podręcznym (nawet jak lecę na 2 tygodnie to piorę i prasuję się po hotelach) i jest to genialne - a maxowanie bagażu podręcznego to sztuka - walizka kabinowa + plecek na komputer jest w stanie serio dużo pomieścić - wiem, wiem kobiety potrzebują więcej kosmetyków. Wychodzisz z samolotu i jesteś po 4-5 minutach po odprawie!! Ja masz zrobić TSA precheck to dołożenie GE jest absolutnie bezdyskusyjne!!
-
Mogłeś użyć operatora znak zapytania + dwukropek typu: "<cond> ? <if_true> : <if_false>" To byłby żargon
-
I to właśnie @Xarthisius napisał. Operator "!=" czyta się "jest nie równe". Czyli napisał: expired TO NIE TO SAMO CO "cancelled or revoked"
-
Ja przed COVID podróżowałem służbowo do Meksyku. Ale spałem z założenia w jakimś "bezpiecznym amerykańskim hotelu". Ale podróżowałem Uberem (co prawda tylko po Mexico City). Lokalne biuro powinno pomóc ci uczynić wycieczkę bezpieczną. Oni znają najlepiej lokalne realia - mogą mieć jakichś lokalnych "bezpiecznych kierowców", co pewnie mają kontrakt z korpo i pracują prawie jako "dedicated limo driver" i akceptują kartę kredytową i wystawiają rachunki "akceptowalne" w twojej korpo. Pamiętaj też, że angielski może ci się nie specjalnie przydać - im mniej turystyczne miejsce tym mniej znajomości angielskiego w hotelach / knajpach / taksówkach / ulicach uświadczysz.
-
A ja dziś wyszedłem z "Evacuation warning". Właśnie dostałem wiadomość, że już nie jestem objęty. Po raz pierwszy solidnie się paliło dość blisko - 7 mil w linii prostej - ale generalnie dwie doliny - czyli jakby zeszło w jedną (co prawda zurbanizowaną) i podeszło pod górkę i zeszło to byłbym w centrum. Ale spaliłoby się wtedy chyba z kika tysięcy domków. Aczkolwiek pył i sadzę to na ogródku mam chyba na 1 mm równiusieńko pokrytą. Na szczęście wiatr ustał i zdołali zabezpieczyć kolejne domy, ale gdyby wiatr wiał 24h dłużej to straty mogły być kolosalne. Pod tą pierwszą górkę to ogień w tym wietrze podzszedł w 2 godziny. A domy zaczęły się palić szybciej niż ogień podszedł pod płoty. Iskry i palące się fragmenty drzew (palmy i iglaki głównie) dobry wiatr przewiewa z kilkadziesiąt metrów. Spada to na dach i jak złapie ciut drewna z poddasza to praktycznie po 20-30 minutach dom już jest nie do ugaszenia. Oj te wszystkie mensions z kartonu, gipsu i papieru ... https://www.cnn.com/2022/05/13/weather/orange-county-california-fire-drought/index.html Welcome to California. Jeszcze San Andreas i będzie pełnia atrakcji. BTW ubezpieczalnie wymawiają u nas powszechnie ochronę przed trzęsieniami ziemi - chyba się coś w prawie zmieniło bo to chyba w CA nie mogło być opcjonalne.
-
To chyba to samo - stawka podatku od nieruchomości jest procentowa od "ustalonej wartości". Jak masz cap 5% tzn, że nie mogą podnieść wyceny z roku na rok o więcej niż 5%. Czyli mówimy o tym samym
-
Wiem, ale wydaje mi się że ta wycena jest tak niska bo wg prawa oni wyceniając na ten rok to oni patrzą na wycenę z zeszłego roku i dodają jakieś 2-3% co roku. Chyba jest ten limit gdzieś zapisany - ale nie wiem gdzie
-
A to nie jest dlatego, że nie można rok do roku podnieść "wartości" domu o więcej niż jakieś ułamkowe procenty? Dlatego jak masz dom i trzymasz go długo to generalnie podatek masz niski (wg wyceny jak go kupiłaś) podniesionej każdego roku o 2%/3%. Wiem, że w wielu stanach tak jest. Aczkolwiek jak kupisz ten dom to zaczniesz płacić podatki od wartości wycenionej od wartości transakcji. Takie przynajmniej jest moje rozumienie - chętnie skoryguje swoje myślenie, jak ktoś się lepiej na tym orientuje.
-
Jak za jechanie na bani albo po drugach to już wadzi - chyba tylko raz wolno
-
Tak - tak mam GC z lipca 2018 - 5 lat mi stuknie za rok. W kwietniu mi otworzy się opportunity window.
-
Co więcej narzeczony może złożyć petycję na Ciebie dopiero jak będzie obywatelem. Ma interview w tym roku a jeszcze musi poczekać potem na termin przysięgi. Czyli może się okazać, że najwcześniej złoży petycję w 2023. Petycja na małżonka jest rozpatrywana szybciej (6/9/12 miesięcy ??). Po niej dopiero udajesz się do ambasady po wizę i wtedy dopiero musisz nie mieć bana. Czyli tak czy taak pewnie do ambasady zaproszą Ciebie najwcześniej pod koniec 2023 albo w 2024, kiedy ban wg Ciebie się skończy. Bardziej martwiłbym się jakie konkretnie paragrafy wpisał tobie oficer CBP na kartce, gdy Ciebie nie wpuścił do USA. I co to było? Expedite removal? czy voluntary withdraw? Tych paragrafów mogł być więcej niż jeden i 5 lat bana mogło być związane tylko z jednym z nich. W każdym razie o ile miałabyś bana w momencie podejścia pod wizę małżeńską to dostaniesz odmowę i dopiero wtedy możesz składać wniosek o zwolnienie z bana (waiver) - to kosztuje extra czas i ekstra kasę, więc o ile 5cio letni ban jest jedynym to warto przeciągnąć procedurę do 2024 aby bez bana podejść na rozmowę w ambasadzie. Jeśli wizę dostaniesz to na granicy Ciebie wpuszczą już na 100%
-
Bardzo smutna wiadomość
-
Zgadza sie. Zawsze mnie to dziwiło - ale nasza sąsiadka (co niedziele biega na service do jakiegoś lokalnego kościoła - więc zapewne jakaś denominacja chrześcijańska) opowiadała ostatnio, że planuje w Niedzielę Wielkanocną gruntowne porządki w ogródku i że kupi ileś nowych roślin i planują rodzinny "fun" z sadzeniem nowych roślin. Taki mamy klimat.
