mcpear
Użytkownik-
Liczba zawartości
3 288 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
225
Zawartość dodana przez mcpear
-
Specyfika Amerykańskiego życia/urządzeń-proszę o wytłumaczenie
mcpear odpowiedział ezechiel123456789 na temat - Życie w USA
Jest cała masa Unisex albo inaczej mówiąc "Gender neutral" names - można pogooglać. (np. Charlie, Tyler, Pat, Jessie) A jako imię w USA możesz wpisać co chcesz. Co więcej możesz wpisać zdrobnienie jako oficjalne imię też. Znam Polkę (2nd generation) rodzona już w USA, której rodzice nadal imię ANIA i tak ma papierach. W Polsce jest chyba katalog imion i nie możesz wpisać co chcesz. Moja sąsiadka ma na imię Stephan (męska wersja) i nie ma z tym problemów -
Specyfika Amerykańskiego życia/urządzeń-proszę o wytłumaczenie
mcpear odpowiedział ezechiel123456789 na temat - Życie w USA
Bo zdrobnienia w języku polskim często niosą w sobie pogardliwy stosunek do osoby (o ile nie jest dzieckiem) do której się odnosisz. Myślę, że w języku angielskim nie ma tego ładunku pogardy - tutaj angielski różni się od polskiego. Dlatego komicznie to brzmi jak to przetłumaczysz na język polski (albo próbujesz mentalnie przetłumaczyć) ale w języku angielskim nie brzmi to komicznie. Osoby, które na codzień używają form zdrobniałych w odniesieniu do siebie (Will, Bill, Bob, Jim, Jimmy, Don, Pat) podkreślają swoją jakby to powiedzieć "nie wyniosłość". Stosowanie tych form w języku angielskim to nie jest to samo (pod względem ładunku emocjalnego) co stosowanie form: Pawełek, Jaruś, Andrzejek, Piotruś w języku polskim. -
Specyfika Amerykańskiego życia/urządzeń-proszę o wytłumaczenie
mcpear odpowiedział ezechiel123456789 na temat - Życie w USA
No tak, ale to też dlatego, że Amerykanie nie mają "ciśnienia" aby spłacać długi. Jak stać Ciebie na ratę to po co wyskakiwać poza szereg i spłacać więcej. Za to "więcej" można np wziąć inny dług i go spłacać albo włożyć w giełdę albo ostatnio w krypto(serio słyszałem takie uzasadnienia) - znam takich co maksują i powiększają linie kredytowe hipoteczne (HELOC) jak tylko im wycena domu podskoczy nieco po to aby tylko włożyć w giełdę - gambling na potęgę - najwyżej zbankrutują . A dług studencki jak każdy inny można "refinansować" - wtedy oryginalny zegar 10-15 letni zostaje "zerowany". Stąd go można spłacać całe życie. -
Specyfika Amerykańskiego życia/urządzeń-proszę o wytłumaczenie
mcpear odpowiedział ezechiel123456789 na temat - Życie w USA
Nie wiem jak jest zwyczajowo Ale wydaje mi się, że wielu rodziców NIE pomaga dzieciom. Czasami jedyna forma pomocy to "co-sign" na kredyt aby obniżyć oprocentowanie, czasami jeszcze dokładają się do "housing" Banki kredytów "Ninja" (nie znam pojęcią) nie dają dzisiaj. Wielu studentów pracuje w wakacje - przez 3-4 miesiące wakacji można zarobić 10-15k co pokrywa częściowo budżet na następny rok - co potrafi obniżyć poziom zadłużenia na koniec studiów znacząco. Wielu pracuje już podczas High Schoola aby "odłożyć" na studia. Rodzice przy urodzeniu czasami tworzą jakieś "college funds" i wpłacają po 100-200 dolcy miesięcznie aby w wieku 18 lat wyjąć jako "dobry początek". Dziadkowie czasami dorzucają się do tych "college funds". też regularnymi wpłatami -
Specyfika Amerykańskiego życia/urządzeń-proszę o wytłumaczenie
mcpear odpowiedział ezechiel123456789 na temat - Życie w USA
Jest federalny program do którego aplikujesz. Poularnie zwany FAFSA. Aczkolwiek jak rodzice mają dobre dochody albo majątek to generalnie FAFSA pokrywa mało lub bardzo mało. Cześć kredytów FAFSA jest subsydiowana tzn za czas studiowania nie płacisz odsetek a cześć jest niesubsydiowana czyli przez czas studiów kumulujesz odsetki, które zaczynasz spłacać po skończeniu studiów - oprocentowanie jest raczej niskie (ale nie jakieś super niskie) - szczególnie dla studenta, który nie ma własnego "credit score" Poza tym można brać kredyty komercyjne - tu już pełen kapitalizm. Studenci jako "żyrantów" najcześciej biorą rodziców aby obniżyć odsetki bo rodzice mają lepszy "credit score" i przez co oprocentowanie kredytu jest znacząco niższe - dzisiaj około 5% jak masz dobry credit score lub 13-15% jak go nie masz. Kredyty są najczęściej na 10-15 lat Jak skończysz Stanford lub Hardward (szczególnie postgraduate study) to jesteś gość i masz duże szanse znaleźć dobrą pracę. Undergraduate study nie niesie już dzisiaj takiego prestiżu jak kiedyś i pewnie aż takim "gościem" nie jesteś Jak jesteś sportowcem to generalnie nie płacisz za studia. Ale aby dostać się do drużyny futbolowej to musisz być zajebiście dobry "przed" studiami. Nie ma możliwości dostać się na studia i stwierdzić, a zapiszę się do drużyny futbolowej. Tutaj nacisk na sport jest bardzo duży już praktycznie od elementary school i wiele dzieciaków stwierdza, że odda się sportowi w 100%. Sportowcy są traktowani na uczelniach łagodniej - nie wiem jakie przedmioty wybierają ale nie zdziwiłbym się jak kończą undergraduate studies w oparciu o przedmioty typu: "moda", "projektowanie ubrań" i inne takie. Generalnie skończyć studia (undergraduate) na poziomie "byle skończyć" czyli na samych "C" to nie jest za trudno - sportowcy nie potrzebują dyplomu. Granie w uczelnianych drużynach jest szczeblem ich kariery zawodowej Granie w drużynie futbolowej to przede wszystkim szansa podpisania kontraktu w NFL po skończeniu studiów i zarobienie $$$$$$$$ -
Hej. To jest "szybko i często zmieniająca się rzeczywistość". To co dzisiaj jest wymagane w Holandii czy w Niemczech nie musi być aktualne w dniu podróży. Ja z tego powodu dla swojej rodziny wybrałem opcję "direct" (LOTem). Nie chcę być zależny od przepisów państwa tranzytowego i państwa docelowego (Polska) a jedynie zależny od przepisów obowiązujących danego dnia w Polsce. W Polsce na dzisiaj honorowanie szczepień jest OK - amerykańskie karteczki CDC zwalniają z kwarantanny i nikt nie robi z tego ceregieli że nie masz certyfikatu unijnego.
-
Jak lecisz do Polski to w USA nie przechodzisz immigration Pokazujesz karte szczepienia w Polsce po przylocie gościowi co sprawdza paszporty na granicy - sam zawoła
-
Na appetizer podaj chleb ze smalcem i ogórki kiszone Mogą już nie usiąść z obawy do głównego dania.
-
3.8 - 50 mil away? Takich w SoCal to się nawet nie dyskutuje - takie są praktycznie co tydzień a o tym że są wiesz tylko jak śledzisz jakieś specjalistyczne serwisy (jak np usgs) - Uroki życia na uskoku San Andreas:) Od 3.8 to się nawet woda w basenie nie wzburzy Ale ponoć jak trzęsienia regularnie są 3.8 w jakimś miejscu to ponoć "bezpieczniej" niż jak nagle 3.8 pojawia się gdzieś gdzie nigdy dotąd nie było. Dobrze że nikomu się nic nie stało - to najważniejsze
-
W sumie podróżowałaś ostatnio więc masz bezpośrednie doświadczenie, ale wg informacji na stronie LOTu także test antygenowy zrobiony po przylocie zwalnia z kwarantanny (https://www.lot.com/pl/pl/informacje-dla-pasazerow-podrozujacych-do-polski)
-
Tak jak powyżej. Testy zrobione w USA nie zwolnią Ciebie z kwarantanny.
-
W Polsce chyba honorują amerykańskie szczepienia - zaszczepieni są zwalniani z kwarantanny
-
Na dzisiaj tak. Na powrót nie wystarczy. Musisz mieć test aby wlecieć do USA. Co więcej jeśli w ostatniej chwili LOT odwoła lot i wyślą was przez Niemcy Lufthansą to karta szczepień znów nie wystarczy. Tam chyba trzeba też PCR (ale mogę się mylić)
-
Zgadzam się rezerwacja moteli w: Page, Moab i Kayenta to klucz - one mogą być baaardzo drogie (pamiętam płaciłem za Best Western w Page w 2012 roku $305 - na ten rok spodziewam się astronomicznych cen). W Grand Canyon możesz już nie znaleźć miejsca - jakby co próbuj w Williams AZ - super miasteczko - godzina drogi od GC, duch drogi 66 wszechobecny
-
Ja byłem 3 razy - fantastyczne miejsce - wg mnie jedno z najlepszych na całym zachodzie. Tam nie trzeba losowania. Losowanie potrzebne jest w Wave (też w pobliżu). Antelope Canyon jest prowadzone przez Indian i to różne ich agencje, biura organizują wycieczki. Jedne są bardziej "efektywne" - inne mają bałagan o jakim @Malgoo pisze. Zgadzam się, że najpopularniejsza "agencja" - czyli ta co jest na miejscu ma setki ludzi czekających na miejscu w słońcu. Ja znalazłem w Page konkurujące Indiańskie agencje (droższe o 5-10 dolcy) ale meet-up point miałem w Page. Wpakowali mnie w busa i zawieźli prosto do wejścia kanionu (uniknąłem czekania na słońcu). Jedyne co mogę powiedzieć, że inflacja tam jest niebywała. Jeszcze 4 lata temu byłem tam za 25 dolcy od osoby, w 2019 znajomi płacili 40 dolcy od osoby, obecnie z tego co wiem to kosztuje to 65 dolcy. Dla pierwszego razu rekomenduje Upper AC
-
Chyba nawet pojawiło się oficjalne stanowisko na te temat jakiejś komisji. Od razu opatrzono je (jak to w internecie) zabawnymi komentarzami:
-
Też mamy nadzieję że nie umrzesz. Bo niestety zdarzyły się takie przypadki wśród tych co byli niezaszczepieni.
-
U mnie korpo przysłało pierwszego emaila, że rozważa od sieprnia ściągać zaszczepionych pracowników do biur, a jednocześnie przedłużyło do końca roku kalendarzowego możliwość submitowania co miesiąc jako expensy niektórych wydatków związanych z WFH. Nieoficjalnie mówi się że od sierpnia / września zaszczepieni pracownicy będą mieli odblokowaną możliwość "domestic business travel" (obecnie zablokowano to całkowicie) o ile klienci będą się chcieli z nami spotykać. Ja do biura nie wracam. Ja miałem WFH w zasadzie całe swoje dorosłe życie. Praca w biurach mnie wkurza. Co chwila ktoś ci się przysiada, zagaduje i rozprasza Lubie się pojawić w biurze raz na kwartał aby zobaczyć znajomych - to wszystko. Poza tym obecnie w moim biurze nie ma nikogo z mojego teamu. Mój team jest mocno rozproszony. A serio to bardzo tęsknię za jetlagiem (podróżowałem bardzo dużo przed marcem 2020) - moja żona też tęskni za moim jetlagiem Aczkolwiek to co się dzieje w Indiach (gdzie mamy duże centrum deweloperskie) to poraża - nasze biura są zdziesiątkowane, wielu naszych pracowników leży w szpitalach. Tam wirus uderzył obecnie w duże aglomeracje (na prowincjach ponoć na razie względnie OK). Problem tam jest taki, że oni prywatnie nie mają dostatecznie dobrej infrastruktury (w sensie łącze internetowe, albo dostęp do infrasturktury call center) aby pracować z domu w wielu przypadkach. Tam okazuje się że oprócz "krajowego programu szczepień" (gdzie oczekiwanie jest ponoć na około rok) jest możliwość udziału w programie "komercyjnym" gdzie jak zapłacisz to praktycznie zaszczepią Ciebie bez kolejki od razu. Nie mówiąc już, że szpitale w Indiach te publiczne odbiegają standardami nieco od tych co my znamy. Nasze korpo refunduje wszystkim pracownikom i ich rodzinom z którymi mieszkają udział w programie komercyjnym. Ale jak wszędzie osób szczepionkosceptycznych nie brakuje i w Indiach.
-
Super. Ja dziś jadę przyjąc pierwszą pieczęć znamienia Bestii. Pytałaś jak oceniam te wielkie centra szczepiennictwa. Trudno mi będzie ocenić bo zarówno moja żona, moje dzieci jak i ja w sumie wybraliśmy CVS - praktycznie można znaleźć terminy w ciągu 4 dni jak się z pół dnia posiedzi nad stroną webową CVS i odświeża się dostępność. W CVS poza tym można wybrać model chipów co ci wszczepiają. Myśmy zdecydowali się na Pfeizera.
-
Pozbywali się Francuzi. Amerykanie sę raczej jedynie zbuntowali ...
-
A "bąbel nieruchomościowy" wciąż puchnie. Sąsiad wystawił we wtorek dom na sprzedaż (wg górnych wycen zillow.com), do piątku dostał 5 ofert. Wybrał tę, która była 30k above ask price, dostał darmowe 3 miesiące rent back, i oferta była "no contingency" czyli goście kupują praktycznie w ciemno za cash ... "Baloniku mój malutki rośnij duży okrąglutki ..."
-
Jak oceniacie pomysł dodania 4 nowych sędziów do SCOTUS? Mi zaleciało "Kaczyńskim" i "przejęciem Trybunału". Poza tym doprowadzi to, że każdy nowy Prezydent pochodzący z odmiennego obozu niż poprzednik o ile będzie posiadał przewagę w obu izbach będzie powiększał SCOTUS. I zapewne za 30-40 lat gdy SCOTUS przekroczy 50 sędziów Bidena wspominać się będzie jako tego co pchnął pierwszy klocek domina. Dla mnie decyzja (o ile będzie zrealizowana) wysoce kontrowersyjna.
-
Podatki są około o $0.5 - $0.6 wyższe na galonie niż w innych stanach. Do tego dochodzi dużo bardziej niekorzystny stosunek popytu do podaży. Kalifornijczycy bardzo dużo jeżdża samochodami i bardzo dużo jeżdżą sami. Najbardziej znany obrazek to zatkana autostrada 405 biegnąca z północy na południe na zachodzie aglomeracji LA z pustym pasem HOV, gdzie można jechać o ile w aucie siedzą minimum 2 osoby. Na tej autostradzie jest od 7 do 9 pasów w jedną stronę. Calutka stoi z pustym pasem HOV. To są miliony aut. Jak w marcu rok temu nagle wszystkie stanęły to nie dość że problem smogu zginął w jeden tydzień ale i cena benzyny spadła w dwa tygodnie o ponad $1.25 na galonie. Jak rafineria w Long Beach ogłasza "krótkotrwały" przestój w produkcji to wszyscy wiedzą, że benzyna skoczy o $0.7-$1.2 dolara w ciągu 24 godzin. W ostatnich 6 latach doświadczyłem tego chyba 4 razy. A przerwy były w sumie kilkunastogodzinne. Tak więc podaż ledwo ledwo zaspakaja popyt
-
Regular - około $4, premium 4.2-4.3
-
Masz rację, jest 10% większa niż 10% mniejsza (populacją) - nie wiem czemu myślałem, że odwrotnie. PS Wiem, że u nas ostatnio wszystko jest narodowe, ale aby nawet stary dobry "produkt krajowy brutto" oberwał rykoszetem
