-
Liczba zawartości
1 251 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
105
Zawartość dodana przez mola
-
Wybory wyborami, ale ostatnie dwa tygodnie się działo na niebie. Najpierw ponownie zorza, a teraz kometa wylazła z komina sąsiadów
-
No właśnie będziemy bejcować. Dzisiaj mężu rozmontował też poręcze i doszlifował niedoróbki. Jeszcze czyszczenie, uzupełnianie tu i ówdzie wykruszonych sęków, no i bejcowanie. Chociaż podłoga na zimę musi być gotowa. Ale jest specjalny krąg piekieł dla ludzi którzy malują decki farbą i używają gwoźdźi zamiast wkrętów do mocowania desek.
-
Remont decka - niekończąca się historia. Poprzedni właściciele pomalowali farbą - z połowy farba schodziła płatami, z drugiej połowy była nieruszalna. Dwa tygodnie skrobaliśmy farbę tylko z podłogi (a deck nie jest duży, jakieś 10x12ft). Po ściągnięciu farby okazało się, że miejscami deski są mocno przegnite (co ciekawe, tam gdzie farba trzymała). Także dzisiaj małżonek walczy z wymianą co zgnite, a ja siedzę z dwoma zasmarkanymi potomkami. Jak się uda, muszę ściągnąć kawałek trawnika i rozsadzić wszyskie płożące się rośliny. Czeka też paczka tulipanów, hiacyntów i krokusów to wsadzenia w ziemię.
-
Ja zwykle korzystam z Polamera. W zeszłym roku za paczkę ważącą ok. 5kg zapłaciłam $69 (paczka lotnicza).
-
No chyba, że masz trójkę małych dzieci, wszystkie jeszcze w fotelikach. To wtedy się o takich marzy
-
W ramach dyskusji o samochodach anegtotka z życia. Mam koleżankę w PL, która wraz z mężem jest bardzo zafascynowana USA, choć ona nigdy nie była, a mąż był, ale krótko i służbowo. Marzyło im się wielkie, rodzinne, amerykańskie auto, więc dorwali gdzieś używanego Dodge'a Grand Caravana. I odbyłam z koleżanką taką rozmowę: - No w końcu mamy kawałeczek Ameryki u siebie. - Gratulacje! ale na polskie warunki musi palić jak smok. - Nieeeee, no jak. Na gaz jest.
-
Ślubny dzisiaj zajęty okrutnie bo się spowiada z projektu z okazji Annual Review, ale jak go znam, to na okoliczość George'a na pewno wyciągnąłby Tofika, gdyż poglądy ma podobne. Wspaniałomyślnie go wyręczę, żeby wieczór spędzić spokojnie i Tofika zapodam w jego imieniu. https://youtu.be/8dx3l-PttM0?si=fLYtAK8Z0_eW1POo
-
ech, kiedyś przyjmował w Chicago...
-
Ten taki cwany, bo mieszka dość blisko Seattle i zawsze moze się leczyć u dr Meredith Grey i innych ze Grey Sloan Memorial Hospital. Tam wiadomo, lekarz chucha i dmucha od izby przyjęć aż do wypisu
-
Ty tylko możesz powtarzać ostatnie tweety "prawd objawionych". My nie musimy z tym dyskutować, bo zrobimy coś, czego Ty nie możesz - pójdziemy zagłosować. I oby wynik był taki, że DT będzie juz tylko bohaterem starych, smutno-śmiesznych memów.
-
Kwestie nostryfikacji dyplomu załatwia sie w Polsce przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej (NAWA). To jest podstawowy punkt kontaktu. https://nawa.gov.pl/uznawalnosc/podjecie-pracy-w-polsce/dyplom-z-panstwa-ue-oecd-lub-efta
-
Jak uzyskać transkrypt ocen ze szkoły średniej w Polsce?
mola odpowiedział Elisa111 na temat - Życie w USA
Nie do końca jest równoważne. Lokalny dystrykt szkolny może nie wiedzieć jak wygląda polskie świadectwo, co tam jest napisane w obcym języku i jak to się przekłada na lokalny system. Dlatego wymagane są transkrypty, które tłumaczą nazwy przedmiotow, ile tam godzin czego było i jak się to tłumaczy na amerykański system ocenowy. -
Ja ostatnio walczyłam z transkryptami, ale ze studiów. Natomiast - znalazłam agencję akredytowaną odpowiednio przez intytucje w USA i na oficjalnych listach, która wzięła moje dokumenty i bez interakcji z uczelnią zrobiła mi wszystkie transkrypty. Wiem, że ze szkoł średnich też robią, ale nie wiem jaki tu dokładnie będzie proces. @Elisa111 jeśli chcesz, kontkat wyślę na priv.
-
To zależy co rozumiesz przez ten wolontariat. Jeśli jako wolontariusz, tylko i wyłącznie z dobroci serca, pomagasz pakować zakupy staruszkom w sklepie, choć sklep zatrudnia osoby które mają to robić, to taki wolontariat jest złamaniem warunków pobytu turystycznego. Natomiast, jeśli przy okazji wizyty u rodziny wyprowadzasz psy z lokalnego schroniska na spacer, a schronisko polega w tym temacie tylko na wolontariuszach, którym zawsze nic nie płaci, to jest to OK. Więc zależy od sytuacji.
-
To żadne spolszczenie, tylko poprawna polska forma na określenie mieszkańca Rygi
-
O panie! Były trójkąty miłosne, byli panowie w sukienkach... w sumie nic czego nasi biskupi by wcześniej nie widzieli
-
Żadnych komentarzy po wczorajszej debacie? Wszyscy jeszcze dochodzą do siebie?
-
Dzień 8-12 to Yellowstone i Grand Teton (w którym spędziliśmy dosłownie dwie godziny, patrz post gdzieś tam wyżej). Ja i @Xarthisius byliśmy w obu parkach po raz drugi, więc reszcie famili zaserwowaliśmy żelazne punkty. W 2011 oblecieliśmy całą pętlę, zwiedzając szybko od świtu do zmierzchu, teraz było wolniej i spokojniej, ale też dużo mniej. Zobaczyliśmy Mammoth Hot Springs, Fountain Paint Pot, Grand Prismatic (z punktu widokowego, jako, że z dołu mało widać), Old Faithful, West Thumb Geyser Basin (jedyne miejsce gdzie złapał nas deszcz, vide fotka z sinym niebem i dziko zielonymi drzewami), Yellowstone Canyon i wodospad tamże i na koniec Norris Basin. Zdjęcia z kajaków/canoe już z Grand Teton. Córka miała fun, ale teściowa to się chyba z 5 lat postarzała ze stresu. Łosie spod naszej chatki w Island Park, ID. A potem już jazda do domu przez Nebraskę i Missouri.
-
Jeszcze parę fotek z Custer. Ogólnie bardzo fajna miejscówka, mieliśmy super chatkę zaraz przy placu zabaw w publicznym parku. Można było siedzieć na decku i pilnować dzieciaków jednocześnie. Fajne, ciche i ładnie położone miasteczko. Dzień 7 -Z Custer ruszamy na Devils Tower. Tłumy ludzi i dziki upał, dzieci wymiękają na szlaku dokoła. Do dziś syn wspominając ten punkt wycieczki odnosi się do tego punktu wycieczki jako "that stupid rock". Starym się podobało, ale nie specjalnie mieli czas się zachwycać. Z Devils Tower na Lovell, WY, gdzie mieliśmy nocleg. Przejeżdżaliśmy przez Big Horn National Forest (bardzo malownicza trasa przez góry i śniegi, dwa łosie widziane z drogi) z krótki przystankiem w Devil's Canyon Overlook. Dzień 8 - tniemy do Yellowstone NP przez świeżutko otware po zimie Beartooth Pass. Super malownicza trasa, najlepsze wspomienia dzieci, gdyż na jednym z overlooków po drodze były chipmunki. Dzieci dostały od kogoś garść słonecznika i to był dla nich najlepszy punkt wycieczki. Znowu jechaliśmy przez śniegi, było sporo narciarzy zjeżdzających na dziko po zboczach. Żadne zdjęcia nie oddadzą jak było stromo i wysoko (najwyższy punkt przez który przejeżdżaliśmy to było ok 3150m n.p.m). Po południu dotarliśmy do YNP i zatrzymaliśmy się w Mammoth Hot Springs. CDN...
-
No to teraz będzie raport z roadtripa ze szczegółami. Dzień 1 - na luzie pojechaliśmy do Galena, IL. Bardzo fajne miasteczko, połaziliśmy trochę, wypiliśmy piwo w lokalnym browarze i do hotelu z (bardzo) mini aquaparkiem (na życzenie syna). Dzień 2 - tniemy przez Iowa do Sioux Falls, SD. Na miejscu zobaczyliśmy Falls Park, hotelowy basen oraz lokalny browar. Dzień 3-6 - zatrzymaliśmy się na chwilę w Minuteman Missle National Historic Site. Głównie dlatego, że zrobiło się zimno i zaczęło padać, a tuż za zakrętem był Badlands NP. Obejrzeliśmy tam wystawę czekając na lepszą pogodę. Jak już przejechaliśmy tych kilka mil do Badlands, to zaczęło się ostre lato Badlands to był pierwszy moment, kiedy całej wycieczce szczęki pospadały. Mam milion zdjęć, ale postaram się ograniczyć. Wieczorem pojechaliśmy do Custer, SD. Kolejne dni to było Mount Rushmore (tłoczne, ale spoko), wycieczka helikopterem nad Black Hills ze starszakami, szlak dokoła Sylvan Lake (bardzo polecamy, ładne widoki i syn się cieszył po było mocne skakanie po kamieniach miejscami) i Needles Highway. Wieczorem lokalny browar. Kolejny dzień to miałby Black Elk, ale córka zaniemogła, więc najpierw część wycieczki poszła na lokalny szlak w Custer (Big Rock Park) żeby dalej skakać po skałkach, a potem zmiana warty i wycieczka na bizony. I na koniec Crazy Horse (ja akurat miałam dyżur przy córce, ale wycieczka twierdzi, że typowe tourist trap i nie warte tych $35 za wstęp. Jak się obejrzy z drogi to można uznać za zaliczone). CDN...
-
Na razie powiem tylko, że planowanie wycieczki by yours truly to był majstersztyk. Plan wykonany prawie w całości. Jedyne odstępstwa trzeba było zrobić bo najmłodsza musiała dzień przespać z lekką gorączką, a potem dzień w Grand Teton zasabotowały bizony w Yellowstone. Straciliśmy 2,5 godziny stojąc w korku na odcinku może 4 mil. Do dziś nie wiadomo, czy to bizony wlazły na drogę, czy kierowcy zaczęli zwalniać by sobie je pooglądać na łąkach, w każdym razie korek był od bramek do parku, a kończył się prawie przy pierwszej krzyżówce już w parku. Z okolic West Yellowstone do Colter Bay jechaliśmy łącznie 5 godzin, by spędzić tam 2 godziny. Ale i tak było warto. Muszę przerzucić zdjęcia i będę spamować później.
-
I nawzajem! Teściowa w środę przylatuje. Trzeba dom ogarnąć. Wstępnie przygotować rzeczy na wycieczkę, bo ruszamy z początkiem czerwca... Nie wiadomo, czy weekendu starczy.
-
@cavscout jak bedziesz w PL to załatw sobie profil mObywatel (o ile nie masz teraz). Wtedy nawet wniosku nie trzeba drukować i wypełniać. Akty cywilne można zamówić internetowo i przyślą na wskazany (także zagraniczny) adres.
-
-
Jak już jesteśmy przy szkle... Mam przyjaciółkę w PL, która z wykształcenia jest artystą od szkła (tego bardziej dekoracyjnego niż okiennego). Za każdym razem jak jej wysłam zdjęcia ze sklepów z półką z wielkim szyldem "polskie szkło" to mówi, że polskie szkło jest cenione wszędzie, tylko nie w Polsce...
