-
Liczba zawartości
1 255 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
107
Zawartość dodana przez mola
-
Jeszcze jedziemy 36 na wschód. Ruch jest większy w jedną stronę, więc na pewno wiele osób jedzie tylko za zaćmienie, ale wszystko płynnie. Gorzej trochę w stronę Na południe do Terra Heute. Nasz cel: trzymajcie się mocno - okolice Poland, IN niebo na 3 z plusem. Będzie zaćmienie przez cienkie chmury.
-
My ruszamy w okolice granicy Illinois-Indiana, unikając autostrad ile wlezie. Plan jest, ale zobaczymy gdzie nas pogoda rzuci. Na razie u nas niebo bez jednej chmurki, oby ten stan się utrzymał w drodze na południowy wschód. Do pasa zaćmienia całkowitego mamy godzinkę drogi.
-
No jak to jakie... te wygrywające!
-
Idź do studia fotograficznego, pokaż wytyczne. To jest głównie kwestia odpowiedniego wykadrowania. U nas na wsi fotograf dał radę i przyciął jak trzeba.
-
Orka na ugorze. My (rodzice) między sobą rozmawiamy po polsku. Syn (urodzony w USA) jak był ze mną w domu to mówił po polsku (jako dwulatek, więc nie to że jakoś zaawansowanie). Dodam, że żyjemy w miejscu, gdzie polonia jest mała, rozproszona, mało aktywna, a jak już się trafi, to nie zawsze oznacza zanurzenie w języku polskim - np. mieliśmy sąsiadkę z PL, ale z mężem Amerykaninem, więc jak się już spotkaliśmy to w użyciu był angielski. Jak syn poszedł do przedszkola to był to koniec języka polskiego. No bo tak: 8h w przedszkolu, potem zabawa na podwórku z amerykańskimi dziećmi, a potem myć się i spać. Do tego młody szybko załapał, że my umiemy po angielsku, więc któregoś dnia przyszedł i powiedział, że on po polsku już nie chce, woli byśmy mówili do niego po angielsku (miał nieco ponad 3 lata). Jak się urodziła córka, to była na starcie na przegranej pozycji, bo angielskiego w domu było już dużo więcej, no bo starszy brat. Zaczęła też żłobek w wieku 9mcy, także kolejna kłoda pod polskojęzyczne nogi. Syn dopiero teraz uczy się pojedynczych słówek, bo jest ciekawy, o czym starzy gadają po polsku między sobą, oraz czasem trzeba się podlizać dziadkom. Polscy kuzyni łapią okazję by pogadać z native speakerem za darmo, więc przy telefonach do kraju zagadują po angielsku (no i motywacja do uczenia się polskiego znowu dostaje bęcki). Nie wiem w jakim wieku masz dzieci - jeśli polski był ich pierwszym językiem - to mają szansę go w jakiejś formie przechować. Ale jeśli urodzone tutaj, to przygotuj się na walkę o polski. Będzie ciężko.
-
Dzisiaj przyszedł mój paszport. Trzy i pół tygodnia od wizyty na poczcie.
-
My byliśmy pierwszy raz w Grand Teton jeszcze za czasów doktoranckich na konferecji (była w Jackson Lake Lodge) i mieszkaliśmy właśnie w Colter Bay. Pamiętam dojazdy do hotelu i od czasu do czasu sprzątaczki uciekające przed niedźwiedziami pomiędzy domkami nam się jednak nie trafił. Po konferencji pojechalismy do Yellowstone i tam nam się udało zobaczyć z drogi polujące na elka wilki. I to bylo coś. Na bear spray juz robiłam reaserch. Nie mamy zamiaru się zapuszczać głęboko w dzicz nigdzie, ale mały kanister kupię. Przy okazji uśmiałam się serdecznie gdy na jeden ze stron gdzie specyfik był do kupienia wielkimi literami było napisane, że bear spray to nie jest bear repellent i nie należy się tym profilaktycznie, przed wyjściem na szlak, spryskiwać (dla niezorientowanych - bear spray to coś jak gaz pieprzowy)
-
To będzie nasz drugi raz w Grand Teton. W góry mamy iść zamiar w Black Hills. W Grand Teton może na kajaki w Colter Bay albo jakieś polowanie z aparatem i z przewodnikiem na dziką zwierzynę. Dłuższe i bardziej skomplikowane wycieczki w góry limitowane ze względu na trzylatkę z ołowiu na plecach i 7 latka co w górach będzie pierwszy raz i póki nie mam gwaracji jak się będzie sprawdzał na szlaku to na razie odpuszczam. No i niedźwiedzie. Jest plan na zdobycie Black Elk Peak - najwyższej góry w South Dakota, teoretycznie piękne widoki, nie za trudny, nie za długi. Szlak w sam raz na pierwszy raz dla 7 latka. Jak wlezie i będzie mu się podobać to następym razem bardziej zaszalejemy.
-
Będziemy jechać Galena IL -Sioux Falls SD, Badlands, Black Hills, Yellowstone, Grand Teton. Nie wiem jeszcze jak z powrotem, możliwe że znowu przez Badlands. @katliaBył plan wracać przez Colorado, ale startujemy 2 czerwca, musimy być w Chicago przed 19 i chyba nie damy rady. @mcpear na Junteenth będziemy już w domu.
-
A w ogóle... w czerwcu jedziemy na roadtrip i się okaże jak duży jest to SUV.
-
To ja myślałam, że CX-9 to duży SUV Nasza CX-5 to było wedle sprzedającego compact suv.
-
Jeszcze muszę praktyczny zdać i wtedy będziemy myśleć Na razie chyba nie ma szalonej potrzeby na drugi, ale jeśli już to na pewno jakiś mały, jako że teraz mamy dużego suva.
-
Dzisiaj zdałam teoretyczny na prawko i mam instruction permit. Kurczę jak zdam prawo jazdy w tym roku, to nie będę miała co noworocznie postanawiać na przyszły rok....
-
Tak mówię Amerykanom Jeszcze parę fotek, ku pamięci, gdyż śniegu mamy może przez tydzień każdej zimy.
-
Przedstawiam zatem siły specjalne, tu przed wyjściem na spacer na sanki przy -18C. Jeden Amerykanin z urodzenia, jedna pół-Amerykanka z nadania
-
Ja tradycyjnie - zrobić prawo jazdy może się okazać że w końcu przyjdzie kryska na matyska i to będzie TEN rok Rok 2024 to będą u nas potencjalnie duże zmiany, więc na pewno będzie ciekawie.
-
Ja tylko dodam, że na Kostaryce łatwo jest nabyć rezydenturę, a wraz z rezydenturą - prawo do publicznej opieki zdrowotnej, którą w różne rankingi stawiają wyżej niż US. Zwłaszcza pod względem dostępności.
-
-
Toż to przecież zimny drań
-
Jeszcze fotka. W tym roku bardzo doceniam pracowy event ze zbieraniem cukierków w naszym budynku na kampusie - pogoda nigdy nie zawodzi nasz demogorgon oraz czarny kot który odmówił współpracy z kostiumem. Darth Vader pożyczony
-
Yup, odczuwalna -4C, faktyczna +1, wiatr taki że czapki zrywało. Wróciłam godzinę temu do ciepłego domu, mam trzy warstwy ubrań na sobie i dalej nie mogę się zagrzać
-
Mola approves, wygląda bardzo ładnie. W tym roku ciężkie warunki pracy (córka u nogi), mało czasu więc bardziej pochlastałam naszą dynię niż wycięłam. Wzór zazwyczaj wybiera syn, na ten rok motywem przewodnim miał być smurf cat (proszę nie pytać). Pół godziny mi zajęło zrobienie, wygląda mocno tak se, ale synowi się podoba, więc norma wykonana. Zdjęcia później
-
Dzisiaj musiałam się wprowadzić w nastrój, żeby dynię się lepiej drążyło (czego nie cierpię), więc dzień przy piekarniku. Z dynią chyba jednak już dzisiaj nie zdążę
-
Tylko kupiłam nowy kapelutek i rajty w paski, żeby było wiadomo, że świętuję
-
Kerryville zaraz obok Fredricksburga tez nasze trzecie zaćmienie. Jedno było z całkowitym zachmurzeniem - Szanghaj 2009. Mimo chmur i tak fajnie było zobaczyć jak w środku dnia miasto automatycznie się przełącza w tryb nocny. Jeśli z jakiegoś powodu nie wypali wyjazd do TX, gdzie umówieni jesteśmy ze znajomymi, to jedziemy do Shawnee National Forest, IL
