Skocz do zawartości

mola

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 248
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    104

Zawartość dodana przez mola

  1. Wszystko zależy jak się człowiek zabezpiecza. Antykoncepcja hormonalna na przykład STD nie zapobiega.
  2. Ja rozumiem, że są sytuacje, że klient jest awanturujący się i może trafić do lotniskowego aresztu w oczekiwaniu na lot powrotny do kraju ojczystego. Są też pewnie grubsze sytuacje, gdzie ludzie z listami gończymi próbują przekraczać granice i jakieś inne grube sprawy, ale to inny kaliber. Natomiast, jak pisała @Roelka v.2, żeby tak wszystkich odsyłanych aresztować to bez przesady. Areszt jest też oczywiście środkiem raczej tymczasowym, nie mogą Cię tam wiecznie trzymać. A raczej przy odmowie wjazdu na wizie, która będzie uznana na nie należącą się, raczej nie uruchamia się procesu, który wsadza Cię do więzienia. Bo nie ma jak odmówić wjazdu a potem wsadzić do więzienia w kraju, do którego odmówiono wjazdu....
  3. Dzisiaj przyszło zaproszenie dla mnie na interview na początek października.
  4. Chciałam powiedzieć, że dzisiaj jest dokładnie 9 rocznica od kiedy pożegnaliśmy nasze rodziny na lotnisku słowami: wyjeżdżamy tylko na 3 lata, szybko zleci
  5. U nas się ostatnio zdarzyło porównanie podstawowych usług jeden-do-jeden. Dwoje nastolatków z rodziny złamało obojczyk z przemieszczeniem. Jeden w USA, drugi w PL. USA - operacyjne złożenie zaplanowano 2 tygodnie po wypadku. Bardzo dobre ubezpieczenie. PL - operacja zaplanowana i zrobiona dzień po RTG, tylko dlatego, że delikwent zjadł śniadanie i musiał odpuścić operację tego samego dnia. Publiczny szpital, standardowe ubezpieczenie. Sam przebieg operacji z opisu poszkodowanych - dokładnie ten sam.
  6. Mnie najbardziej urzekł komentarz "No ale przecież Unia Europejska nie ma granic, więc to pewnie jakiś money scam" oraz "czy Europa ma w ogóle infrastrukturę by taki system wprowadzić". No jak czy ma infrastrukturę... Wszystkie miejskie gołębie właśnie kończą szkolenia na gołębie pocztowe i dostają przydziały na lotniska...
  7. Nie gwarantuje. Wysłaliśmy w odstępie sekund, ja nawet nie mam jeszcze zaproszenia na interview. Tylko bio mieliśmy razem.
  8. Ty się śmiej, ale na lokalnym nextdoorze pojawiły się już inywiduua, które zacięcie walczą z rządową opresją próśb o ograniczenie aktywności na dworze poprzez otwieranie okien na oścież. Na pohybel!
  9. Drugi dzień u nas sino i powietrze czuć palonym plastikiem. Air quality index dziś rano był 226. Niech już ta Kanada przestanie się palić...
  10. Trzy lata. Ja miałam finansowanie z polskiej strony. W tamtym programie można było uzyskać finansowanie na staż zagraniczny, który trwałby od 6 mcy do 3 lat, także napisałam projekt na 3, bo badania które prowadzę były czasochłonne.
  11. Yup, wyjeżdżaliśmy do USA na mojego post-doca z polskim stypendium. Właściwie na gotowe. Zielone karty z loterii dostaliśmy później i było to nam na rękę bo ta droga jest łatwiejsza jeśli chodzi o zbieranie dokumentów niż przez EB1, co pewnie byśmy zrobili gdyby nie wygrana na loterii.
  12. Illinois. Wnioski wysłaliśmy w połowie marca, Bio mieliśmy niecały miesiąc później. Nie dosyłaliśmy żadnych dokumentów, na razie żadnych dodatkowych informacji również nie chcieli. Czekamy cierpliwie na rozwój sprawy.
  13. O to to! I ten z kruszonymi orzechami też lubię. I również wspomniane przez @kzielu Ghirardelli. U nas czekoladki tego typu goszczą jedynie w okolicach Halloween, kiedy wspomagamy dzieci w żarciu co nazbierały. Latem jeszcze okazjonalne s'mores. Moje dzieci (głównie syn) to: żelki (Albanese lepsze niż Haribo), sour patch, Oreo, Ahoy. Nie gardzą też domowym ciastem i ciastkami. Apropos ciastek - zawsze pytam syna, czy wie jaki jest "secret ingredient", który zawsze dodaję do jego ulubionych ciastek. ("Love, Mama!" ) Ostatnio syn je kupne ciastka i mówi" "They taste like there is no love in them"
  14. My jesteśmy rodziną 2+2 i tak to u nas wygląda na prowincji (nie Chicago area) w Illinois: za 1500-2000$ można wynająć całkiem przyjemny dom, 3 sypialnie, ok 100m2, mieszkanie 2 sypialnie to 800-1000$ (z dwójką dzieci celowałabym w dom) 1400$/mc - nasze faktyczne koszty: żłobek dla córki, zajęcia pozalekcyjne dla syna woda, prąd, gaz telefony, ścieki, śmieci 250-350$ miesięcznie, w zależności od sezonu zakupy tygodniowe to u nas ok. 200$, czyli około 900$ + to co wydajemy na take away (myślę, że ok 150$ tygodniowo, ale to czasem mniej, czasem więcej). Ubezpieczenie auta plus paliwo to jakieś 150$, w zależności ile się jeździ, ostatnimi czasy bardzo mało. To jest baza u nas. Spina się to do jakiś 5000, jeśli zsumować górne ograniczenia. Plus do tego okazjonalne ciuchy, zabawki, bilety na eventy... W naszej okolicy budżet 5k$ dałoby się spiąć dla rodziny 2+2, zwłaszcza jak odpadnie koszt żłobka. Wielu ludzi w okolicy za tyle żyje. Ale jest to skromne życie, z tym stresem że jakby coś (choroba, nagły wydatek) to trzeba kombinować. Jak umiesz planować budżet i masz jakąś dyscyplinę finansową to dałoby w mojej okolicy radę.
  15. To samo pomyślałam. Obie moje babcie miały takie koce. Obie ze słabym krążeniem i wiecznie zmarznięte. Jakoś 10-15 lat temu, w Polsce Jeszcze dorzucę - jak dobrze pamietam jedna też miała taką elektryczną grzejącą skarpetę na dwie nogi.
  16. Pozdrawiam, dotarłam. Przesyłam pocztówkę z miejsca docelowego
  17. Oczywiście, że można. Podczas swojego postdoca odświeżyłam stary software, który już ledwo żył na nowych systemach operacyjnych i się okazało, że środowisko akademickie jest zainteresowane by tego softwaru dalej używać i jakoś tak awansem padło, że to ja jestem odpowiedzialna za to, by kod dalej działał. Na dużej branżowej konfie mamy sesje mu poświęconą i tam będę snuć fantazje co jeszcze można z tym kodem zrobić, żeby wszyscy nauka mogła być dalej popychana do przodu właśnie nudzę się na DFW…
  18. Dwa krótkie loty, więc się nie nastawiam, sle jutro o 14 daje invited talk na konferencji i bardzo chciałabym zdążyć
  19. Ech dziękuje i chciałabym! Samolot nie do użytku, podobno gdzieś w okolicach godziny ma przylecieć replacement, mój transfer flight już nie do złapania, właśnie czekam w kolejce do przebookowywania…
  20. A ja właśnie w samolocie. Czekam na start, gdyż drzwi się nie chcą zamknąć pierwszy lot od grudnia 2019, pierwsza podróż solo od… chyba 2015 roku.
  21. Nawet godzina ta sama! Miło z ich strony.
  22. Najśmieszniej z tym bio wyszło miejsce, gdzie nas oddelegowali. Przy zielonej karcie było to Indianapolis.Teraz - Michigan City, IN. Ledwie tydzień temu bookowałam tam krótkie wakacje na okoliczność przyjazdu teściowej... USCIC tylko z terminem nam się nie zgrał
  23. @Iskierkarozejrzyj się też za estate sales w okolicy. W skrócie - jeśli ktoś robi downsizing albo dziedziczy dom po rodzinie i chce sprzedać, zabiera z domu co chce, a reszta jest na sprzedaż. Wchodzisz do domu i kupujesz Zazwyczaj to są domy "z wyższej półki". Polecam się przejść raz albo dwa nawet jak nic nie zamierzasz kupić
  24. A w ogóle! @margherita_s gratulacje! Mam nadzieję, że zmieściliście się między jedną burzą śnieżną, a drugą
  25. My oboje w domu mówimy po polsku, ale syn (6l) tylko angielski. I mamy różne filmiki, gdy miał rok, dwa i mówimy cały czas do niego po polsku, ale gdzieś tam robi się przesunięcie, że my po polsku, a on odpowiada po angielsku, aż w końcu sam poprosił, by mówić do niego po angielsku. Rozumie mało, ale jak rzucisz "jadę do sklepu" to z drugiego końca domu słychać "Please buy me this and that". Walka staje się stracona jak wjedzie przedszkole i koledzy. Potem też zauważył, że my umiemy po angielsku, kuzyni też umieją po angielsku (i bardzo doceniają możliwość użycia języka w praktyce) więc ciężko jest. Wszyscy koledzy znają za to słowo "Kupa" Córka ma półtora roku i na razie radzi sobie (w rozumieniu głównie) w obu językach. Zaczęła żłobek, zobaczymy jak to się potoczy. Nie wiem, chyba to już pisałam gdzieś kiedyś, ale jak syn miał półtora roku i był w domu ze mną, mieliśmy przez krótki okres nianię - studentkę, która mówiła płynnie po polsku, a jest tu od wczesnego dzieciństwa. Zapytałam ją, jak to rodzice zrobili, że mówi tak dobrze po polsku. Powiedziała mi, że jej rodzina mieszka Chicago. Była do momentu pójścia do szkoły trzymana w takiej bańce, że dopiero gdy poszła do szkoły dotarło do niej, że żyje w innym niż PL kraju. Łącznie z tym, że nie znała angielskiego. A potem również szkółka polska w soboty... Jeśli interesują Cię zagadnienia dwujęzyczności, to bardzo polecam profil na instagramie joanna_kolak .mnóstwo fajnych i przydatnych rzeczy tam znajdziesz. Łącznie z rozgrzeszeniem, jak coś nie wyjdzie z tą dwujęzycznością
×
×
  • Dodaj nową pozycję...