Wymieniłem dziś klocki i tarcze przednie w moim jezdzidle. Miałem nosa bo w środę kupiłem zestaw części a w piątek wracając z pracy usłyszałem dzwiek zelaza po zelazie. Okazalo sie jedna z gumowych osłon na slizgaczu byla uszkodzona, slizgacz zatarty i zrabalo mi nadprogramowo jeden z klockow. Gdyby nie to zatarcie to stan zuzycia klockow w prawym kole wskazywal ze moglbym spokojnie zrobic jeszcze z 15k mil. Od ostatniej wymiany klocków (tylko) zrobilem 72k mil co na dosc ciezka kobyle i tak jest niezlym wynikiem
A qrna za co? Że bzykał wszystko co na drzewo nie uciekło?
Ma pieniądze dzięki obrotnemu tatusiowi. Jaki procent biznesów uruchomionych przez niego przetrwało? Nawet kasyno, dla wszystkich dojna krowa, jemu upadło.
O prawda, stary, dobry kawal.
Ale cos w tym musi byc, kiedys. w UK, kwaterowalem pod jednym dachem z magistrem historii ktory mial problem z przyslowiowa data bitwy pod Grunwaldem. Jak takiemu placic wiecej niz National Minimum Wage?
Cos tu za cicho. @ilon nie dopelnia swojego obowiazku i nie pyta o plany weekendowe wiec ja musze. U mnie ma byc +18 Celsjusza. Niby cieplo ale jakies to slonce jeszcze rzadziuskie. Nie grzeje w plecy tak jak na wiosne. W sobote planuje dalsze podcinanie galezi i krzewow. Troche niby pozno ale jeszcze nie maja nawet paczkow (te ktore pojda pod noz). Musze dopowietrzyc trawniki bo mamy taka gline ze po wyjatkowo suchym ubieglorocznym lecie twardo jak na klepisku.
Marzy mi sie ugotowac flaczki bo juz dawno nie mialem ale jakos nie widze u siebie dostatecznego zapalu, troche duzo z tym roboty.
Mowia o Chinczykach ze jedza wszystko co ma cztery nogi oprocz stolow i wszystko co lata, oprocz samolotow.
Kiedys mialem okazje sprobowac kiszonego sledzia po szwedzku. Odbijalo mi sie nim jeszcze po tygodniu choc nie przelknalem ani kawalka.