rzecze1
Użytkownik-
Liczba zawartości
1 736 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
104
Zawartość dodana przez rzecze1
-
AF447 był faktycznie interesujący. To, ze ci francuscy piloci nie znali, lub nie potrafili rozeznac kiedy podlegają podstawowym zasadom fizyki... no to nikogo nie moze napawac optymizmem. Air France generalnie lubię, ale do ich podejście do procedur zawsze wywoływało u mnie nieciekawe uczucia. Rok, dwa lata temu.. podczas lotu z WAW do CDG kapitan zaprosił do kokpitu na start/i potem na lądowanie swoją mistress (?)... która w między czasie wypiła kilka butelek czerwonego wina... Nic się nie stało, nikt nic nie powiedział, to nie Ameryka... ale jakby coś się stało to ta "distraction" bylaby pierwsza na liście "contributing factors". Osobiście bardzo lubię starych pilotów amerykańskich czy brytyjskich. Po słuzbie w US/czy w Royal Air Force... nawet patrząc na nich przy wsiadaniu do samolotu od razu wiesz, ze prowadzenie tego podniebnego autobusa to dla nich bułka z masłem. Pewnie śpią nawet w trakcie największych turbulencji. Bo nikt do nich nie strzela, paliwo nie ucieka, lądowisko jest płaskie i dobrze oświetlone....
-
Nie wiem jak teraz stoją Ukrainian Airlines, a szczerze to i nie wiem jak stały wcześniej, bo nigdy nie miałem z nimi kontaktu... ale Aeroflot to moim zdaniem bardzo dobra linia. Tak... dziecko rozbiło im tego Airbusa na Syberii w latach 90-tych z dwiema setkami+ pazazerów na pokładzie... a standard narzuconego im przez moskiewski rząd regionalnego Sukhoja jest co najmniej "questionable"... ale w dzisiejszych czasach jeśli się lata zachodnimi maszynami Aeroflotu, Airbus, Boeing, to do niczego nie mozna się przyczepic. Wymogi bezpieczeństwa Ruscy spełniają zachodnie, a serwis pokładowy jest duzo, duzo lepszy niz europejski czy amerykański, zwłaszcza w premium classes, gdzie i oferują siedzenia prawdziwie bizness, niespotykane w kontynentalnej Europie. Aeroflot szczególnie spodoba się tym którzy "tesknią" za amerykańskim stylem zycia lat 50-tych czy 60-tych... bo wygląda na to, ze do tego nowobogaccy Rosjanie właśnie aspirują. Stewardessy są piękne, bo nowości typu "ageism", zakaz dyskryminowania osób z nadwagą czy inne "hashtag me too" do cywilizacji Wschodniej jeszcze się nie przebiły...Ich safety video to prawie softcore porn... zatem w tym sensie jest to trochę jak podróz w czasie do okresu sprzed zachodniej "political corectness era"... tylko, ze w wersji wschodniej... gdzie Lenin przewraca się w grobie ... Leciałem z nimi tylko 4 razy, no i tylko w bizness klasie, ale generalnie polecam i jakby cena była dobra to bym się i skusił na economy. Ciekawostka wschodnia - w Moskwie za kazdym razem trzymali resztę samolotu w siedzeniach wręcz militarystycznie... az business wysiądzie i odjedzie busem, w którym - chyba po to aby nas nie widziały, jak to Anglicy mawiają - "unwashed massess"... - w którym były - firanki Curtains. I pasazerowie którzy z nami lecieli chętnie z tych firanek w drodze do terminala korzystali...To było ciekawe
-
@marwin miałem się odnieśc to Twojego posta o mlaskającym Chińczyku który parę dni temu przelotem widziałem, ale nie wiem, czy wykasowali, czy po prostu nie mogę znalezc...który byłby świetnym polemicznym dodatkiem do posta o kulturze który popełniłem kilka lat temu.... i którego teraz tez juz nie sposób znalezc. W kazdym bądz razie, mój point był taki, ze współczesny rasizm, czy to co się określa mianem rasizmu, nie jest taki sam jak ten XIX wieczny, brytyjski czy amerykański, ze "ktoś jest czarny i to jest złe..." to jest nonsens.... I o ile tacy ludzie takze dziś istnieją, i trzeba ich potępic, to jest to zdecydowana mniejszośc. Główną siłą napędową tego co dziś dzieje się na Zachodzie jest właśnie kultura - to czy ktoś akceptuje jej podstawowe zasady, tego jak zyjemy, czy tez nie. W Zachodnim sensie - wolnośc jednostki, takze kobiet, prawo własności, prawo do dązenia do szczęścia, określony schemat zachowań. To są sprawy za których odstępowswo w kulturach obcych (w naszym realnym świecie - innych niz zachodnie) ludzi karzą chłostą, więzieniem, lub śmiercią, do nie dawna publiczną (tak jak w największym po Izraelu amerykańskim sojuszniku na Bliskim Wschodzie...Królestwie Arabii Saudyjskiej... tak zeby wreszcie zakończyc bajki o idealistycznym sensie amerykańskiego militaryzmu...). Nasze elity natomiast wydają się podmywac to na czym się opieramy, a ulegac wpływom obcym, które naszych wartości nie akceptują. Bo wszystkie, nie-zachodnie kultury mają dziś wyraziście agresywną, ekspansjonistyczną naturę. I wszystkie one mają swoje przyczólki na Zachodzie, aktywne lub nie, świadome lub nie... Jakby to zobrazowac.... Na moim staff party w pubie pojawia się w barze grupa Brytyjczyków przebrana za księzy i zakonnice. Stag party, hen party czy.. jak to jest w US?.. bachelor party... No super.. Fun.. You like it?... No ok... A moze przebierzcie się za imamów i odprawcie to samo? Nie?... Do niedzieli nad ranem jeszcze długa droga? 6 godzin... Zbyt długa? No rozumiem... Ok, nikt nie chce stracic głowy... W przenośni i dosłownie .... Błąd lewicy i centrum za Zachodzie jest taki, ze nie chcą się wstawic na zwykłymi, pracującymi ludzmi którzy chcą korzystac z tego co ich przodkowie wywalczyli, i z wielu których rzeczy mają prawo czuc się dumnymi, i jednocześnie nie chcą karac ludzi którzy do naszej kultury dostosowac się nie chcą, lub z nią otwarcie walczą. I o ile religijną, chrześcijąnską podwalinę cywilizacji zachodniej mozna (na siłę.. ale mozna...) przerobic na jakąs "wolnośc wyboru.".. tak kultura grecka i prawo rzymskie są jej nieodzowną częścią, i jeśli ich się pozbędziemy.. to kazdy moze sobie wybrac prawnukom kulturę w której będą zyli... bo nie będzie ona europejska. I w takim scenariuszu kazdy musi sobie zdac sprawę ze ich wnukowie którzy odbiegają w jakimkolwiek stopniu od wybranej nowej kulturowej normy będą "powieszeni", bo nikt nigdzie na kuli ziemskiej takiej kulturowej wolności jaką mamy na znienawidzonym przez lewicę "rasistowskim" Zachodzie nie toleruje.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
@Pawex1972 To, ze akurat ten konkretny podrzegacz wojenny przechodzi w najblizszych prezydenckich wyborach na stronę Demokratów/establishmentu to ani nie jest zaskakujące, ani szkodliwe dla grupy która oryginalnie poparła Trumpa w 2016 roku. "Ruch" trumpowski był antydemokratyczny, anyestablishmentowy ale jednocześnie anytrepublikański. Po 2016 Trump wykosił właściwie wszystkich głównych Republikanów, na czele z Ryan'em, i nieodwracalnie zmienił scenę po prawej stronie amerykańskiej polityki. Amerykański system polityczny pęka. A pęka oczywiście z powodu o któym pisałem tu juz tuziny razy - niszczenia klasy średniej, do którego to niszczenia przyłozyli rękę tak bogaci biznesmeni republikańscy dla których liczą się tylko wskazniki na Wall Street, jak i ci Demokraci wspierający masową imigrację niewykwalifikowanych pracowników i ich rodzin. Od czasu pierwszego Busha i Clintona obie grupy bezdyskusyjnie nawzajem się faktycznie wspierają, a bezwzględny amerykański miliatryzm był tego najlepszym przykładem. GOP była tego pęknięcia pierwszą ofiarą. Partia Demokratyczna z natury rzeczy będzie ofiarą drugą. Jeśli juz nie w tym roku, to niedługo pózniej. Bolton, Bushowie, Comey (który tez jeśli ktoś jeszcze pamięta takzwcale niedawno wydał ksiązkę która miała "zmienic wszystko".....) róznoracy generałowie czy inni wysocy funkcjonariusze systemu których jeszcze przeciez niedawno lewica uwazała oficjalnie za uosobienie zła... dziś są jej faktycznymi sojusznikami. Dystkutowaliśmy o tym wcześniej z @katlia , o tym, ze socjalistyczni, tradycyjnie ostrozni i pacyfistyczni Demokraci po upadku Związku Sowieckiego zostali przerobieni na takich Republikanów o których w swoim czasie Reagan mógł tylko marzyc.... Cały militarystyczny nurt kieruje się dziś w jedną stronę, stronę Demokratyczną, stronę, która z powodu tego, ze bunt po swojej stronie zdusiła tak w 2016, jak i w 2020, jest ostatnią nadzieją grupy "status quo"... Osobiście myślę, ze Partia Demoratyczna tego buntu w długim okresie nie zdusi.... Czy to dobrze, czy zle, to juz historia oceni. Ale jedno Wam powiem - jeśli Biden wygra, "wysuszeni" genrałowie prędzej czy pózniej dostaną okazję aby wyzyc się na kórymś ze "śmiertelnych zagrozeń" USA w trzecim świecie... Zatem z tej perspektywy, dla tych z zewnątrz USA, a tym bardziej dla Europejczyków, a tym bardziej dla Polaków, a jeszcze bardziej dla Ukraińców... prezydentura Trumpa będzie historycznie zapamiętana bardzo dobrze. Będzie to prezydentura w której domagano się od członków NATO finansowania ich własnych armii i obrony a nie tylko polegania na amerykańskim podatniku (BTW - w NATO są juz "wszyscy', włącznie z Albanią, Czarnogórą i Macedonią Północną...nie wiem czy amerykańscy podatnicy wiedzą?), pierwsza prezydentura od Jimmy'ego Carter'a bez nowej amerykańskiej niosącej ze sobą okropne skutki wojny z jakimś krajem trzeciego świata, pierwsza prezydentura od Johna Kennedy'ego (1963 sic!) bez nowej rosyjskiej agresji na świecie.... Jeśli tak ma wyglądac ten okropny świat Trumpa, then - sign me up! @mcpear Przeczytałem ten komentarz i się uśmiechnąłem, bo dokładnie to samo myślałem. Czytam róznych publicystów, ale chyba jednak więcej tych liberalnych, bo i liberałem jestem, zatem gdy wpiszę w wyszukiwarkę "trump" google mi podsyła te linki bardziej liberalne.. wiadomo... "the bubble"... i czasem jak patrzę na tą litanię artykułów jakie mi się wyświetlają na telefonie to zaczynam myślec, ze Trump jest takze odpowiedzialny za niepozmywane naczynia w moim zlewie...i ze w końcu Demokraci muszą coś z tym zrobic... Tak jak w ostatni weekend... Wiec Trumpa w Tulsa miał niską frekwencję...I z jednej strony media piszą, tak jak juz jak zwykle co dzień od 5 lat piszą, ze to koniec, ze Trump "will never win"... z drugiej strony jednocześnie Alexadria Cortez na Tweetwerze się naśmiewa, o czym te same media, często na tych samych stronach!, piszą, ze jakaś grupa z Tik Tok'a zarezerwowała ileś tam biletów i się nie pojawiła i zsabotowała Trumpa... i ze to jest sukces. No... Nie wiem czy New York Times uwaza czytelników za idiotów... ale siłą rzeczy któraś z tych narracji jest nieprawdziwa, nie?... Albo jedna albo druga. No sorry, ale nie ma innej opcji! Albo nie było wystarczająco chętnych do udziału w wiecu, albo odniesiono "sukces" pozbawając zwolenników Trumpa szansy udziału w kampanii za pomocą jakiegoś internetowego triku.... Co swoją drogą byłoby niezłym precedensem w dezintegracji amerykańskiego systemu politycznego... Wiece mogą byc początkiem (zobaczymy kto ma więcej "resources" gdy Republikanie podchwycą ostatnią demokratyczną sztuczkę...)... bo jako wschodnioeuropejczyka zawsze mnie dziwiły amerykańskie prawybory... No bo dlaczego nie zarejestrowac bandy swoich zwolenników jako zwolenników politycznych przeciwników i nie płynąc na prawybory przeciwnej partii??? Dla kogoś z trumpowskiego "shi...hole" countries to wydaje się naturalne... (włączając mnie... choc nie wiem czy Polska dalej się tu kwalifikuje?... ) Czy to jest przyszłośc amerykańskiej polityki po ostatnim weekendzie? Wydaje się, ze przeciwnicy Demokratów nie tylko będą grac tym, ze Cortez i jej "squad" nie potrafią naprawic sytuacji w krajach z których pochodzą (co oczywiście jest nonsensem) ale takze powiedzą ze przywlekają oni do Ameryki polityczne metody znane w tych właśnie z "shi...hole" countries... Wydaje mi się, ze pani Cortez popełniła tu okropny błąd, co i by zresztą tłumaczyło to, ze wykasowała jak na dzień dzisjszy rozumiem, swoje tweety. Damage however, has been done. Moim zdaniem przysłowiowe polityczno-medialne "przegięcie" moze nie tylko utwierdzac zdecydowany elektorat, ale takze odpowiednio (z obu i w obie strony) zniechęcac centrum.
- 2 903 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Az mnie trzęsie ze złości jak to czytam Nie na Ciebię oczywiście, ale na EU. Ja na swój zwrot z LOT-u i KLM-u czekam juz 3 miesiące. LOT obiecał zwrot od razu, ale nie oddał ("I co nam Pan zrobi?"). KLM odmówił, obiecując w zamian voucher. Do dziś dnia nie dostałem ani vouchera, ani pieniędzy. Mamy unijnych regulacji więcej niz da się zliczyc, ale jak przyszło co do czego to się okazało, ze jedno zmarszczenie brwii US Department of Transport jest 1000 razy więcej warte niz wszystie ustawy wydane przez przez przepłacanych urzędników z Brukseli.
-
No... Anglosasi maja coś o Rzymianach, ale ja wole polskie „Kiedy wejdziesz wiedzy wrony musisz krakać jak i one!” Z tego co rozumiem liberalna społeczność akademicka jest średnio wybaczająca, a i internetowa policja poprawnościowa zawsze stoi na tweeterowym posterunku... zatem jak trzeba się dostosować, to trzeba A poza tym to odpowiednia lektura ideologiczna to najlepsza prewencja przeciwko jakiejś nieopacznej „myślozbrodni”... zatem - enjoy it
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Tak, widziałem, bo oryginalnie napisałem tylko, ze się z tym zgadzam... a potem jak zwykle przyszło mi na myśl więcej spraw i pierwsze zdanie jakoś wypadło...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Thank you! Zycie toczy się dalej, a ze do mojej wcześniej przepowiedzianej amerykańskiej rewolucji coraz blizej.... to tak pomyślałem ze się zaloguję aby trzymac rękę na pulsie Czytam, nadrabiam tygodniowe zaległości, mam nadzieję, ze u Was wszystko okay.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
A w ogóle @mcpear, to miałem juz wcześniej wspomniec - coraz lepiej piszesz. We wcześniejszych latach średnio Cię kojarzyłem, ale ostatnimi czasy Twoje posty zaczęły się rzucac w oczy. Są bardzo zimne, bezemocjonalne i logiczne. Just the way I like it Nawet ja tak nie potrafię. Zawsze jak Cię czytam to przychodzi mi na myśl Spock ze Star Trek'a - "It's only logical.."....Albo , w momencie w którym Spock pytany o to dlaczego nie ulega stresowi i emocjom nawet w najbardziej stresujących i emocjonujących sytuacjach odpowiadał - "Would it help?".. Keep up the good work. Zresztą, jeśli juz o tym myślę, to @Xarthisius tak samo. Tez ma zawsze dobry contribiution. Takich ludzi jak Wy trzeba w necie więcej.
- 2 903 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Na dzień dzisiejszy republikańskie Ohio jest pewne. Demokraci mają dziś większe szanse na odbicie Texasu niz Twojego stanu. I nie jest to sarkastyczna wypowiedz, to jest trend który pokazał siłę już w trakcie Midterms w 2018 r. gdy mało brakowało aby Cruz przegrał z O’Rourke. Dziś cały Rust Belt, Clinton’s Blue Wall, nadal jest w grze. I jeżeli niewiele się zmieniło od 2016 r., a dużo wskazuje że niewiele się zmieniło, i biorąc pod uwagę że trendy wyborcze nie wystepują w izolacji , czyli w naszym przykladzie - tylko w Ohio, tak środek samodzielnego, biznesowego, a przede wszystkim „robotniczego” elektoratu zagłosuje w listopadzie ponownie na Trump’a... Od Florydy po Wisconscin. Prawdopodnie takze z Virginią którą Clinton w 2016 wygrała tylko ze względu na jej Vice. W takim scenariuszu jedyną szansą Demokratów jest odbicie któregoś (a najlepiej kilku) z dużych stanów Południowych gdzie zwiększa się liczba mniejszości na których, z racji tego ze swoich naturalnych historycznych wyborców w dużej mierze oddali bez walki, Demokraci zdają się polegać. Zakładając oczywiście, że te mniejszości te będą głosować na Demokratów a nie tak jak w 2016 r. gdy Trump zdobył tyle samo/więcej głosów Latynosów niz Romney w 2012... Coronavirus to jest oczywiście wielka niewiadoma, to jak się to wszystko skończy... to jest anybody’s guess. Ale jeżeli do jesieni epidemia wygaśnie to moim zdaniem nie będzie to miało większego znaczenia. Jeśli natomiast chodzi o obecne protesty, to sprawa jest już bardziej skomplikowana. I jest ona skomplikowana bardziej dla Demokratów niz Republikanów. Bo trudno mi sobie wyobrazić aby wielu zwolenników Trump’a zmieniło zdanie pod wpływem obecnych wydarzeń. A wręcz przeciwnie - utwierdzą się oni w przekonaniu że wybrali dobrze. Demokraci natomiast, którzy aby wygrać wybory prezydenckie muszą odbić środek, są w dużo bardziej niezręcznej pozycji. Na tą chwilę, głównie z antytrumpowosci, oraz oczywiście będąc utwierdzanymi w swojej słuszności przez standardową już bezrefleksyjność przyjaznych mediów, protesty popierają. Ale im bardziej protesty będą się zmieniać w antypaństwową rebelię, im bardziej będą brutalne, im więcej ludzi zginie (a czym życie zamordowanego czarnego przestępcy różni się się od życia zamordowanego czarnego oficera policji?), im bardziej będą występować przeciwko instytucjom państwa którym przeciez chcą od jesieni przewodzić...tym więcej zwykłych ludzi do siebie zrażą...i tym trudniej będzie im w listopadzie wygrać. Każda wybita szyba, każdy obrabowany biznes to jest nowa rodzina która albo utwierdziła się w swoich republikańskich pozycjach, albo właśnie z momentem obrabowania na pozycje republikańskie przeszła. I im dłużej to będzie trwać, tym więcej zwykłych ludzi będzie mówić tak jak nasz liberalny skąd inąd @andyopole mówi - „ścieżka zdrowia dla bandytów!”... I wydaje mi się, ze Trump to czuje, i na to gra. I o ile @kzielu masz racje pisząc o okropnych wspomnieniach z polskiej historii gdzie wyprowadzano wojska na ulice, tak ta sama historia także przypomina, ze około połowa społeczeństwa zawsze chce spokoju ponad wszystko. Nawet po polskim Czerwcu, Grudniu, Radomiu i kolejnym Grudniu ze stanu wojennego... w pierwszych wolnych wyborach w 1989 roku 40 kilka procent wyborców, od 6 do 8 milionów Polaków, w zależności od okręgu (w takim województwie pilskim to było - z głowy - 67 procent...) blisko połowa nadal głosowała na PZPR/„głosowała bez skreśleń”... Tamte wybory nie były aż takim knock out’em komunistów jak się je w polskiej historii/mitologii przedstawia... Po prostu ordynacja większościowa i jedność Solidarności zrobiły swoje... czego w Polsce nie rozumiano az do 1993 gdy to Solidarność się rozbiła a komuniści zjednoczyli, i o czym Demokraci w USA wydaje się teraz także zapomnieli. Oddanie Republikanom robotników którzy w amerykańskich realiach obecnie finansują cały cyrk, oddanie chociażby policji - PAŃSTWOWEJ uzwiazkowionej siły która z natury rzeczy powinna głosować na lewice... i poleganie na mniejszościach, a czasem wręcz obcych z których wielu chce amerykańskie państwo po prostu rozwalić, to moim zdaniem nie jest przepis na sukces. Zwłaszcza jeżeli przy okazji promuje się społeczne fanaberie na które zwykli ludzie w najlepszym przypadku reagują podniesieniem brwi... Nie jesteś jedyny @mcpear. Ale pamiętaj, ze tak @katlia jak i @marwin , prezentują tu opinie skrajne i przeciwstawne (co tez jest ważne i pożyteczne). Ja akurat należę do tej części społeczeństwa która reaguje sceptycznie, jeśli wręcz nie alergicznie na polityczna agitację. Jak czasem czytam katlię to mam ochotę założyć czerwona kaszkietowke i lecieć na zlot MAGA... ale potem się wypowie Marwin... no i zaczynam myśleć, ze może i ci liberałowie maja jednak trochę racji Czyli generalnie zgadzam się z socjologami którzy mówią, ze gdyby Wałęsa się pare razy ugryzł w język to by wygrał w 1995 wybory, którzy mówią, ze im mniej się Trump odzywa to tym większe ma poparcie (tak samo jak PiS i Kaczyński w Polsce), i ze ogólnie to CNN/MNBC i FOX News to raczej zrażają niż przekonują...(oprócz oczywiście "przekonanych"). W tym wszystkim dobra wiadomością dla Demokratów jest to ze wydaje się to rozumieć także Mr Biden, który - relatywnie - siedzi cicho. Co może i nie jest takie zaskakujące, bo swoją drogą, obecne rozruchy przykryły jego „dotykowe tendencje” rodem z XX wieku które niedawno ponownie wypłynęły na powierzchnie, i które - po rezygnacji Berniego wreszcie przebiły się do mainstreamowych mediów... Zatem dla Biden'a całe zamieszanie jest - omen nomen - „na rękę” P.S. Cytaty i odpowiedzi umieściłem w wątku o prezydenturze Trumpa aby nie zaśmiecac 6-letniego wątku Andiego
- 2 903 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Na ta chwile nie, ale wszystko jeszcze swieze. Srodowa diagnoza byla terminalna, lekarz powiedzial, ze nie ma szans. Dzisiejszy nie byl juz tak zdecydowany, zatem teraz szukaja realnych opcji i kto sie moze podjac leczenia. To, ze wiekszosc miejsc zamknieta, a co otwarte to kreci sie wokol koronawirusa, tez nie pomaga. O kosztach myslec sie bedzie jak juz sie bedzie je znac Linka zachowalem. Dzieki!
-
Ja od wczoraj zyję tak jak chyba kazdy kto jest w szoku. Fazami. Ma się pracę, zycie, zajęcia, róznorakie "distractions"... i się chwilowo zapomina. A potem się przypomina. Jestem stary juz właściwie chłop ale tyle co wypłakałem przez ostatnie dwa dni to chyba nigdy. Jak się czują jego rodzice to nawet nie mogę sobie wyobrazic. Ale z tego co teraz widzę, miałem dopisac, to w najblizszym czasie zrobię małą przerwę od Forum, netu i wszystkich informacji o śmierci na świecie. Co za paskudny rok. A wszystkim dziękuję z góry.
-
...on the more serious note... wczoraj rano dostałem okropną wiadomośc. Moi bardzo bliscy przyjaciele, praktycznie moja druga rodzina, nie dośc, ze miesiąc temu stracili przy porodzie dziecko, to przed wczoraj lekarze zdiagnozowali ich sześcioletniemu synowi guza mózgu. Glejaka. To jest seria dramatów, o których słyszy się zazwyczaj tylko w telewizji, a tutaj stały się rzeczywistością. Filip, bo tak ma na imię, jest wspaniałym chłopcem. Bystrym, inteligentnym, wygadanym i niezwykle dojrzałym. Jest świadomy tego, ze jest chory... i na tą chwilę to on pociesza rodziców, ze gdy juz umrze, to pójdzie "się bawic do babci, dziadka i Pana Jezusa"...Cała rodzina jest głęboko wierząca, prawdziwi chrześcijanie, i ostatnie wydarzenia z ich zycia są dosłownie jak jakieś tragiczne historie wyrwane ze starotestamentowej Księgi Hioba... W kazdym bądz razie, robią co mogą aby go ratowac medycznie. W między czasie, proszą - tych wierzących, o modlitwę, a tych średnio, mniej lub wcale - o dobre myśli. Na pewno nie zaszkodzą. Do której to prośby i ja się dołączam. Za Filipa modlą się juz tysiące w Polsce i Europie, za kazdego jednego, od Waszyngtonu, przez Północną Dakotę @marwin , do Waszyngtonu drugiego, za kazdego kto znajdzie chwilę aby o Filipie w myślach wspomniec będziemy bardzo wdzięczni.
-
A zeby rozluznic temat zadluzenia, to polecam Kevina Bridges'a, chyba najlepszego szkockiego komika, ktory swietnie podsumowal swiatowa ekonomie w tym stand up'ie
-
Dla scislosci, Anglia w 2014 splacila War Loan bonds, 3 procentowe obligacje wydane w 1932 roku i wykupione przez jakies 120 tysiecy inwestorow (po wczesniejszym splaceniu 5 procentowych obligacji...) i natychmiast wydala nowe obligacje o procencie jaki tam byl w 2014, nizszym oczywicie niz 3.5. Oszczedzaja na odsetkach 30 milionow rocznie, ale dlug jak byl tak jest, tylko inaczej sie nazywa. Wczesniej splacili tez kilka wojen i kryzysow z XIX wieku, zastepujac je nowymi obligacjami. Cos jak balance transfer na nowa karte kredytowa o nizszym oprocentowaniu. Wspomniany w artykule dlug niemiecki, to po pierwsze nie byl dlug, to byly reparacje arbitralnie narzucone przez Aliantow w Traktacie Wersalskim w 1919, wielokrotnie pozniej restrukturyzowane lub odrzucane. Ostatecznie w 1953 roku uzgodniono, ze Niemcy zaplaca z tego 50 procent, co i tez kilka lat temu zrobili. Niemiecki faktyczny dlug to juz bardziej skomplikowana sprawa. Hitler uznal przednazistowskie zobowiazania za niewazne, a po katastrofie II wojny swiatowej nowe rzady tym sie jakos specjalnie nie zajmowaly. Niemcy w 1945 w praktyce zbankrutowaly i zaczely "fresh start". Troche ponoc dostali Amerykanie w oddzielnej umowie, ale chyba niewystarczajaco bo inwestorzy do dzis probuja sie sadzic. W praktyce jednak obligacje III Rzeszy, Republiki Weimerskiej czy Cesarstwa Niemieckiego sa mniej wiecej tyle warte co te II RP czy innych panstw ktore upadly. Zatem mozna splacac swoje kredyty przez stulecia potulnie jak Anglicy... a mozna przegrac wojne, zrobic rewolucje, zmienic nazwe panstwa i rozlozyc szeroko rece mowiac wierzycielom - "No co? Przeciez to nie my..." USA sa sa mlode, jaka droge wybiora to sie dopiero okaze
-
Ha! Nie wiem czy ulubione, ale to tematów o arogancji władzy czy oderwaniu od rzeczywistości elit bardzo często pasuje idealnie.
-
I now see what you meant Dzienna, dzienna liczba ofiar.
-
No tutaj wyglada na to, ze temat zostal podjety przez obie strony - brexitowcow - jako "dowod" na to, ze jesli to nie hoax, to co najmniej przesada, no i ze system NHS wytrzymal (w czym akurat maja racje..), jak i lewicowcow - w troche chaotycznym i desperackim ataku w rzad "czym tylko sie da"...co akurat im stronnikow im NA PEWNO nie przysporzy... bo jeszcze miesiac temu szerzyli panike ze lozek zabraknie bo NHS jest nieprzygotowany... Jesli mialbym wyrazic swoja opinie... to najpierw bym zaznaczyl, ze Borys to zdecydowanie nie Trump, pomimo tego jak go w USA czy w Europie media maluja. A po drugie - alternatywa jaka tu w grudniowych wyborach mielismy byla gorsza od Lenina po drugim wylewie. Bo ten mial wiecej "grasp on reality" niz przywodca opozycji Mr. Corbyn... czlowiek ktory nie mogl znalezc miejsca w pustym pociagu... Doslownie. W 2016 chyba umiescil tweeta siedzac w vestibule na podlodze domagajac sie nacjonalizacji koleji bo pociagi sa zatloczone i panstwo to naprawi... Tylko temu, ze sir Branson sie uparl, a do Virgin nalezala wtedy East Coast, zawdzieczamy ze udostepniono CCTV i moglismy zobaczymy Corbyna mijajacego tuziny pustych siedzen aby ponizej zarobic swoj stunt... To, ze Labour Party pozwolilla mu przerznac 3 wybory z rzedu...w starciu z najgorszymi konserwatywnymi rzadami w powojennej historii UK... to Guardian, Financial Times czy inne liberalne media i elity moga sobie doposac do "zaslug". Nawet zwykli robotnicy zaglosowali na konserwatystow. Ale co poradzic, do oderwanych od rzeczywistosci i jednoczesnie przekonanym o wlasnej nieomylnosci liderow lewicy nie sposob sie dzis zwyklym ludziom przebic. Tak czy inaczej, w obecnej fazie epidemii w UK umrze najpewniej 20-30 tysiecy ludzi. I jakiekokwiek bledy konserwatysci popelnili, czy lockdown byl za pozno, czy niewystarczajaco, system nie pekl. Przez to, smierc zostanie "zaabsorbowana" relatywnie latwo (normalnie w Anglii i Walii umiera 10 tysiecy tygodniowo, w pierwszych 2 tygodniach bylo to 16 tysiecy/week, a teraz spada). Alternatywy opozycyjnej nie ma, Borys po chorobie wroci jak Reagan po zamachu, a liberalna prasa jesli nie nabierze rozsadku to nawet ze mnie zrobi niedlugo brexitowca...
-
...chciałem powiedziec, ze... ze straciłem dziś resztki szacunku do mediów. Liczba ofiar coronawirusa w UK trochę przez ostatnie dni spada, zatem pismaki poruszyli temat tego, dlaczego większośc łózek jest pusta, i kto na to wydał pieniądze, bo przeciez najwyrazniej niepotrzebnie. Dziś usłyszałem to w szkockiej telewizji, i myślałem, ze się przesłyszałem, ale wygląda na to, ze to jest temat istniejący juz od paru dni. Wyliczyli nawet ile milionów funtów "stracono", i ze zwykli chorzy ludzie boją się iśc do szpitala i moze dlatego umierają w domach, a przeciez łózka są wolne... No przepraszam bardzo, ale ja pie...ole... Mediów rzeczywiście nic nie zadowoli. Ludzie od tygodni słuchają o tym jaka będzie katastrofa, o tych stosach trupów na korytarzach szpitali i na ulicach, to i nie dziwne, ze do szpitala nie idą. Sam bym nie poszedł do ostatniej chwili. A liczenie ile kosztują te puste łózka to juz mozna tłumaczyc chyba tylko tym, ze - jak to mój śp pamięci dziadek mówił - "szaleju się najedli"...
-
Moze i jest, i moze i masz filozoficznie rzecz biorąc rację. Ale w praktycznym, realnym zyciu racji nie masz. Juz Ci to pisałem wcześniej w odpowiedzi na prywatne wiadomości...Ale nadal wygląda, ze jesteś całkiem oblivious na to co się dzieje wokól. Trochę jak ten nastolatek, który przychodzi codziennie do gimnazjum w swetrze z łatami na łokciach, briefcase w ręku i stylową parasolką.. i codziennie naprawdę szczerze się dziwi, dlaczego dostaje od kolegów w pie..ol... Zycie jest realnością, a nie filozofią, i zachowanie stabilności systemu polityczno-społecznego, lub przynajmniej jego pozorów, ZAWSZE musi miec pierwszeństwo. Nawet Trump to rozumie. W innym wypadku, zycie 5 procenta społeczeństwa (do którego procenta się zaliczasz, nie wiem, moze tego nie wiesz i stąd problem?) będzie zalezec od tego jakiego mają w domu shotgun'a... I czy ten shotgun wystarczy na odparcie 95 innych shotgunów ludzi którzy Cię otaczają w momencie gdy system ochrony policyjnej (zyjący z podatków BTW) z tego czy innego względu upadnie... A ze względu na system społeczno-gospodarczy USA jest od tej sytuacji zawsze tylko jeden nierozwazny krok away...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Heh... no tez o tym pomyślałem... No ale moze takie idą czasy, ze "arystokracja" tez będzie zmuszona "take its own advice" i jeśc te przysłowiowe "ciastka"...
- 2 903 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Ja tez zbytnio się nie znam, ale zawsze jestem sceptyczny wobec opinii które mówią, ze something "will never be the same again"... Moze dlatego, ze pomimo tylko średniego wieku, widziałem juz w zyciu sporo rzeczy po których wszystko miało się zmienic, a się nie zmieniło... A i historię znam dośc dobrze, co tez daje pewną perspektywę na sprawy. Zawsze mówiłem, takze tutaj na Forum, ze Zachód zyje w bańce mydlanej, "in the bubble". W Trzecim Świecie ponad 20 tysięcy ludzi umiera z głodu DZIENNIE. A jest na to szczepionka - nazywa się jedzenie. Ale psa z kulawą nogą to nie obchodzi. To tylko statystyka. Wazne aby małe rączki nam wyrobiły laptopy czy ubrania które pózniej kupimy w promocji. I szczerze wątpię aby to miało się po epidemii zmienic. Co w tym momencie koronawirus zrobił, to to, ze śmierc, którą Zachód w swojej postmodernistycznej kulturze zagonił głęboko do podświadomości, ta świadomośc nieuniknionej śmiertelności kazdego z nas wyszła trochę na wierzch. A wyszła tylko dlatego, ze coronavirus jest prawdziwie egalitarny. Gdyby to tylko biedni się zarazali i umierali, tylko tzw. "słuzba", nie mam wątpliwości, ze nigdy nie mielibyśmy do czynienia z takimi działaniami rządów jakie widzimy dzisiaj. Ale, ze wirus zaraza i potencjalnie zabija artystów, polityków i finansistów, sprawa wygląda juz zupełnie inaczej. To mi przypomina tego brytyjskiego komika nigeryjskiego pochodzenia który kilka lat temu w jednym ze stand up'ów mówił o epidemii eboli, i o tym jak się Nigeryjczycy się cieszyli gdy zaraził się pierwszy biały, bo to oznaczało przyśpieszenie prac nad szczepionką - ze swoim nigeryjskim akcentem który musicie sobie wyobrazic powiedział - "THANK GOD FOR DAVID! We are all saved!"... Co moze byc dobre w krótkoterminowej perspektywie, to to, ze ludzie docenią tych których w normalnych warunkach często ponizają lub uwazają ich za gorszy sort społeczeństwa. Kasjerów, dostawców, śmieciarzy, takze pielegniarki. Wszystkich tych którzy dziś społeczeństwo przy zyciu trzymają, wszystkich tych którzy dalej pracują w czasie gdy politycy, managerowie, finansiści, maklerzy i róznoracy PR-owi klakierzy są pochowani po domach. Tak, to oni okazali się byc niezbędni i powinni byc za to docenieni. Znowu, moja realistyczna, lub jak kto woli - cyniczna, natura, skłania mnie do wniosku, ze długo to nie potrwa... ale zanim ludzie zapomną, ci "key workers" moze zostaną jakoś w między czasie docenieni... A co do gospodarki, to if I were a betting man.... to bym postawił, ze na dzień dzisiejszy Trump ma wybory w kieszeni. Gospodarka amerykańska zamknęła się w kilka dni, ale ze względu na "flexibility" związane z jej wolnorynkową charakterystką, będzie ona pierwszą na Zachodzie, która się otworzy i wystrzeli w górę. Co akurat powinno się stac póznym latem/na jesieni.
- 2 903 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Pamietam. Chyba sie po prostu spodziewalam, ze bedzie sie dluzej bronil. A co do Twojej historii, to nie wiem jak jest teraz w LV, ale tak patrzac na rozne rzeczy które sie dzieja tu i owdzie to doszedlem do wniosku, ze survivalisci w jednym maja racje - jezeli kiedys przyjdzie prawdziwy kryzys/wstrzas to system padnie, jest to latwiejsze niz nam sie wydaje, i wtedy bedzie every man for himself... Trzeba zawsze miec plan B.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
A tak w ogole, to jesli ktos nie wie (a ja przez to, ze wirus "przykryl" wszystkie wiadomosci - nie wiedzialem), 5 dni temu Bernie zrezygnowal. Jak dozyjemy, to na jesieni powinnismy sie przy debatach bawic lepiej niz sluchajac dziadka i jego gosci na imieninach
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Tutaj link, zreszta tez z Guardian'a, zwracajacy uwage na kilka innych powodow roznic pomiedzy UK a Irlandia: https://www.theguardian.com/world/2020/apr/13/experts-divided-comparison-uk-ireland-coronavirus-record A racje maja pewnie Ci, ktorzy mowia, ze to co robia poszczegolne panstwa bedzie mozna zaczac obiektywnie oceniac dopiero za kilka lat... Yyyy... tutaj lider lewicowej opozycji juz dzis domaga sie od brexitowego rzadu planu wyjscia z lockdown'u... zatem o jakies wnioski polityczne to moze byc wyborcom troche trudno... Bo o ile dziennikarze polityczni dalej sie kloca a naukowcy i eksperci szukaja odpowiedzi i rozwiazan, tak atmosfera jest zupelnie inna niz w US. Jak na razie panuje tu dosc szeroki konsensus tak wsrod spoleczenstwa jak i moze przede wszystkim wsrod klasy politycznej co do obranego kursu, konsensus niespotykany przynajmniej za moich czasow. Nawet Szkoci sie uspokoili. Powodem jest zapewne sytuacja sluzby zdrowia - jak na razie nie sprawdzily nam sie nasze najgorsze obawy. Jak w marcu zartowalem, ze jesli mam zachorowac to wole zachorowac wczesnie, bo przynajmniej lozko wtedy dostane, tak dzis wolnych miejsc w szpitalach mamy wiecej niz na poczatku kryzysu. Tysiace ludzi wrocilo z emerytury do NHS, tysiece kolejnych ochotnikow czeka w kolejce. Nieslychany jak na rzad prawicowy pakiet socjalny takze zrobil swoje. Problemy oczywiscie tez sa - brak PPE, zachorowalnosc i smiertelnosc wsrod sluzby zdrowia (przede wszystkim, z jakiegos wzgledu, mniejszosci rasowych), niewystarczajaca liczba testow, KOMPLETNY brak "contact tracing" zarazonych... no i sytuacja w domach opieki, gdzie obawiam sie nadchodzi prawdziwa apokalipsa... Jezeli jednak przy obecnym lockdown'ie liczbe zgonow utrzyma sie ponizej tysiaca dziennie - system wytrzyma, i ten zdrowotny, i ten polityczny. Tym bardziej, ze biorac pod uwage przyklady Wloch i Hiszpanii, za pare tygodni liczby zaczna spadac. I osobiscie podejrzewam, ze o ile "herd immunity" zniknela z komunikatow prasowych, tak w praktyce sie ja w UK przeprowadzi - jak liczby zgonow spadna, restrykcje zostana poluzowane. Zwlasza, ze przywodca "stada" juz przechorowal najgorsze. Jezeli w efekcie smiertelnosc znowu wzrosnie, to przynajmniej juz wiedza w ktorym momencie reagowac i gdzie mniej wiecej jest "sufit". Tak dlugo jak kazdemu potrzebujacemu udziela w szpitalu odpowiedniej pomocy, tak juz widze, ze nikt tutaj sie nie bedzie buntowac... Zwlaszcza, ze okazuje sie, ze Stalin mial racje - jedna smierc to tragedia, milion - to statystyka... ludzie przyzwyczajaja sie do nawet najokropniejszych wiadomosci i dzis komunikaty o setkach zmarlych przestaja powoli szokowac ("Good news! Only 700 died yesterday!".....) Co tez stawia kraje ktore wprowadzily izolacje bardzo wczesnie, takie jak np. Polska, w dosc niezrecznej pozycji. Bo dopoki wirus nie zostanie calkowicie wyeliminowany, przynajmniej z cywilizowanego swiata, lub nie bedzie szczepionki, kazde poluzowanie ostrych restrykcji spowoduje wzrost zakazen i smierci, i szybkie przebicie kilkunastu ofiar na dobe z ktorymi mamy dzis do czynienia w Polsce. I wtedy co? Znowu wszystko zamknac? A jesli nie - to dlaczego zamykalo sie wczesniej? A jesli tak - to czy ludzie wytrzymaja do 2021, czy nawet 2022 roku? Nie chcialbym dzis byc na miejscu decydentow... Bo byc moze rzeczywiscie jest tak, ze wirus znajdzie droge do ofiar, czy nagle i gwaltownie, czy w rozlozonym czasie, ale znajdzie i po prostu bedzie trzeba to przejsc? Nie wiem. Ale sie znow rozpisalem... Ale co zrobic. Nie spie, to pisze...
