Skocz do zawartości

mola

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 172
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    88

Zawartość dodana przez mola

  1. @Xarthisius to jakieś przeczucie miał, bo miesiąc temu wstawił kawał krowy do lodówki na dry aging. Akurat na weekend miała być gotowa - na ewentualną kwarantannę będzie jak znalazł. (edit: nie wiem czemu zdjęcie wchodzi do góry nogami)
  2. Serial "studentka z Włoch" odcinek kolejny. Jak już wiza została wbita w paszport, to włoski uniwersytet zaczął się zastanawiać, czy nie cofnąć zgody na podróż. Jak w końcu podjął decyzję, że ok, studentkę puszczą, to poszło zarządzenie ze strony mojego uniwerku, że zawieszają wszystkie programy międzynarodowe. I to chyba jest koniec.
  3. Tymczasem takie wieści z frontu wizowego od mojej studentki. Z uwagi na koronowirusa, pierwszą ambasadą, która odwołała wszystkie wizyty do 2 marca był Mediolan, w niedzielę 23 lutego to samo zrobił Rzym. Moja studentka miała jechać na 25 lutego na wywiad do Rzymu i wylecieć w pierwszym tygodniu marca. Wywiad jej skasowali, więc zaklepała kolejny termin na 3 marca i przesunęła lot o tydzień. Wczoraj popołudniu zadzwoniła do niej ambasada i kazała się stawić dzisiaj rano na wywiad w Mediolanie. Wiza przyznana
  4. Ale to ze strony @ilya_ raczej sarkazm był.
  5. Ech... mam studentkę z Włoch, która miała przylecieć do mnie na krótki, 3 miesięczny staż.... Wszystko z załatwianiem wizy J poszło najgorzej jak mogło - jeśli mogło być jakieś opóźnienie (bo ktoś na urlopie, bo święta, bo ktoś chory) to było. I jak już wszystkie dokumenty doszły i dziewczyna ustaliła wizytę w ambasadzie dosłownie na styk żeby wizę dostać... to odwołali jej wizytę ze względu na szalejącego we Włoszech koronowirusa. A studentka akurat z tamtych rejonów. Dzwoniła do ambasady co robić - ambasada nie wie... W regionie powoli zamykają wszelkie miejsca publiczne, lotniska jeszcze pracują normalnie, ale kto wie... Pomieszanie z poplątaniem. Szkoda mi dziewczyny, bo to jej pierwszy wyjazd do USA.
  6. Ja miałam usuwane w PL przez dwóch różnych dentystów. Jeden przepisał antybiotyk i Ketonal forte, a potem drugi stwierdził, że jeśli przy pierwszym razie wystarczył ibuprom to i przy drugim razie powinien, a antybiotyku profilaktycznie nie uznaje. Ale druga ósemka mi się źle i długo goiła, pierwsza z antybiotykiem piorunem.
  7. I jeszcze w przekroju.... pyszne
  8. Bo pączków nie będzie jak ich sama nie zrobię, a w dzień roboczy nie mam czasu na drożdzowe
  9. U mnie tłusty czwartek dopiero w sobotę
  10. Wypraszam sobie Wolne to ludzie biorą bo szkoły nieczynne i dzieci nie ma gdzie zostawić. U mnie dzisiaj normalny dzień pracy na kampusie, ale że szkoły nieczynne to większość ludzi (w tym niżej podpisana) na urlopach
  11. Polecam Ci program Jamie's Olivier Food Revolution. O tym jak Jamie Olivier rewolucjonizuje żywieniowo Amerykę. Jest "fajny" odcinek w szkolnej stołówce jak panie gotują ziemniaki. Jamie też robi powtarza w USA esperyment na dzieciakach, który wcześniej robił w UK. Mianowicie pokazuje dzieciakom jak się robi fast food style nuggetsy. Bierze surowego kurczaka porcując tłumaczy, że pierś to najbardziej ceniona, więc odkraja, udka też się sprzeda osobno, a resztę (skórę, trochę kości) wrzuca do maszynki do mielenia. I dzieci (i z USA, i z UK) że ble, fuj, paskudne, one tego jeść nie będą. Do mielonego mięsa dorzuca jakiś miks typu mąka, zagęszczacz i jakieś inne "bajery" tłumacząc, że to żeby się kleiło itp.Dzieci cały czas zdegustowane Po czym lepi nuggesty i proponuje to dzieciom. Brytyjskie nie chciały jeść, amerykańskie - mimo, że widziały i stękały jak widziały proces - wsuwały. W pewnym momencie Jamie pyta małego Amerykanina czemu to je. Odpowiedź? Bo zrobiłem się głodny.
  12. Podpytałam koleżankę, która zaawansowanie łazi po górach na różnych kontynentach. Ona poleca Józefa Nykę (książki po polsku). https://allegro.pl/oferta/tatry-polskie-jozef-nyka-wydanie-2018-wysylka-0zl-7155164045?utm_feed=aa34192d-eee2-4419-9a9a-de66b9dfae24&utm_source=google&utm_medium=cpc&utm_campaign=_UZSD_pla_sport_turystyka_turystyka_TOP_new_sport_turism&ev_adgr=Sport i turystyka&gclid=CjwKCAiA4Y7yBRB8EiwADV1hadsuC8dIaPkA_jlf-SdF2j8FCCTqJ9uLDctPZp6kSi9AIbvOseNuYRoCijMQAvD_BwE&fbclid=IwAR3WG6APhi65qgDM7wHUp7KsorAOEvXnRueg7W1JnpbouP7enF7LKIoV-Io Jest jeszcze podobny przewodnik tego samego autora dla Tatr Słowackich.
  13. Lepsze girls scout cookies niż boy scout popcorn...
  14. Sądząc po dekoracji pracowej wnęki kuchennej - sezon na girl scout cookies należy uznać za rozpoczęty
  15. Jeśli lecą bezpośrednio do LA to niech poproszą jakaś osobę mówiąca po polsku i angielsku, która leci tym samym lotem, żeby pomogła przy rozmowie i tłumaczyła (mi się zdarzyło robić za tłumacza). Moja teściowa przygotowuje sobie kartkę czasami z informacjami na ile, do kogo. Z tego co wiem chyba nigdy jej nie pokazywała przy kontroli ale pewniej się z tym czuje.
  16. Capital One ma taką opcję: https://www.capitalone.com/bank/savings-accounts/online-performance-savings-account/
  17. Prawda! U nas takie rzeczy tylko raz w roku, zazwyczaj zapraszamy znajomych na kawę, tak, żeby samemu wszystkiego nie zeżreć. A taki schab mogłabym częściej jeść...
  18. Wyglądają cudnie Faworki (i pączki - wiadomo!) mam w planach na tłusty czwartek dopiero.
  19. Syn dzisiaj większość dnia bawi się u sąsiadów więc trzeba było coś upiec. Połowa od razu dla sąsiadów
  20. My randkę z doradcą podatkowym mamy dopiero pod koniec lutego. Jak zwykle nie wiadomo jak się rozliczyć z polskich dochodów z IRSem...
  21. Tylko mocno w tym kalendarzu nie zaznaczaj, bo nasz wyjazd jeszcze pod dużym znakiem zapytania. Jakby była promocja do PL na lipiec się nie wahaj
  22. Jeśli już to na koniec lipca. Poza tym ja myślałam, że na PDX to rozkładacie nie czerwone, tylko kultowe dywany Jakby co - poproszę kultowy.
  23. Hehe... ja z akademii, więc pierwsze takie rozczarowania czerwonodywanowe to miałam przy składaniu podań o granty i stypendia. Odpukać - z rozmów o pracę mam na razie 100% skuteczność
  24. Z takich śmiesznych ciekawostek... kiedy jako świeżo upieczona doktorantka szłam w 2009 po swoją pierwszą wizę - była to J1 na dwa tygodnie, zupełnie tabula rasa jeśli chodzi o amerykańskie wizy, to wyszłam kompletnie rozczarowana z konsulatu. Tyle dokumentów, umawiania spotkań, kontrol, nazywania tego"wywiadem z konsulem", "spotkaniem z konsulem", a tu zamiast herbatki w porcelanowych filiżankach z ambasadorem, czy choćby zastępcą, gdzie odbywamy pogawędkę zgodną z protokołem dyplomatycznym, coś ala nadawanie poleconego na poczcie. Do dziś pamiętam końcowe rozmowy z konsulem. - -Wiza przyznana. - OK, to gdzie mam iść teraz? (w sensie no przecież na herbatkę!) - Well, do domu! - Hę??? Poza tym ja wtedy pierwszy raz szłam do tej ambasady z poczuciem że to ja im robię zaszczyt, że chcę przyjechać . Do drugiej wizyty już po B1/B2 już miałam podejście normalne
×
×
  • Dodaj nową pozycję...