Skocz do zawartości

mola

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 232
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    98

Zawartość dodana przez mola

  1. Swoją drogą, bardzo ciekawie przedstawiony problem strzelanin w USA, fajne grafiki: https://www.washingtonpost.com/graphics/2018/national/mass-shootings-in-america/?utm_term=.7cc7eb70a190 wychodzi na to, że niebezpiecznie jest być baptystą w TX i studentem w CA. Wychodzi, że najbezpieczniej w Montanie, Wyoming i Dakotach.
  2. @MeganMarkle Zeszły rok, strzelanina w głównej kwaterze YouTube, podobno babeczka się zdenerwowała, że jej kanał ocenzurowali. Dwa lata temu Rancho Tehama - facet wkurzył się na sąsiadów, więc zastrzelił, żonę, tychże sąsiadów, a potem już z rozpędu zaczął jeździć po ulicach i strzelać do losowych ludzi. Tyle ja pamiętam z breaking news...
  3. No to ja mam inaczej. Po pierwsze wychodzę z założenia, że kobieta zostająca w domu nie spędza dnia siedząc na wycieraczce i czekając na powrót męża z pracy. Że ten czas może robić coś twórczego, rozwijającego, może być wolontariuszem, może załatwiać sprawy urzędowe, działać w radzie rodziców, udzielać się na milion różnych sposobów. Może mieć ambicje, tylko że w danym momencie za tymi ambicjami nie idzie wypłata. Po drugie. Ja i mąż pracujemy w podobnym temacie i mi na przykład nie chce się gadać o pracy po pracy. Mój kolega z którym dzielę biuro, umysł ścisły, ma żonę która jest pianistką. I ani on w fortepian, ani ona w komputery, jednak o czymś podobno gadają. W razie kłopotów z pracą czasem nawet pyta mnie co jego problemie myślę. Nie wiem czy to ma jakiś impakt na jego relacje z żoną Jak w małżeństwie można gadać tylko o pracy to dla mnie znak, że coś nie tak z małżeństwem jest. Po trzecie - odpowiedzialni ludzie planują przy podejmowaniu decyzji życiowych. W tym planują na okoliczność jak coś się rypnie. Ja tam po prostu akceptuję to, ze ktoś może żyć zupełnie niezgodnie z tym co mi się wydaje, i być w tym szczęśliwym. Polecam.
  4. Hm... poczucie własnej wartości to chyba coś więcej niż niezależność finansowa, sukces to nie tylko sukces w pracy, a własne życie poza domem i dziećmi można mieć nie pracując. Obcy kraj nie jest też równy brakowi rodziny i przyjaciół. Mam znajomą z czwórką dzieci, dom utrzymuje mąż, mieszkają w PL. Ona dobrowolnie zrezygnowała z kariery naukowej (ma PhD) dla dzieci, mąż dobrowolnie wziął na siebie zarabianie. Ona jest szczęśliwą panią domu, dodatkowo prowadzi edukację domową, cała logistyka domowa jest na jej głowie. I ona się w tym spełnia. Także każdemu to, co czyni go szczęśliwym. Przyjęcie ról w rodzinie, które uważane są za bardzo tradycyjne, jest OK, o ile obie strony są w takim układzie szczęśliwe i potrafią odpowiednio planować kwestie finansowe na wypadek gdyby coś.
  5. Dobry księgowy na pytanie ile jest 2+2 odpowiada "A ile ma być?"
  6. @ilon gratulacje i powodzenia! U nas plan na weekend to dokończyć sprzątanie i uporządkować rzeczy, które leżą na wielkiej stercie w garażu - od zeszłej soboty wprowadzamy się do nowego, własnego domu Koniec już prawie, prawie widać...
  7. To zostaje dziękować, że tłusty czwartek tylko raz w roku
  8. Dlatego my zaraz po usmażeniu rozwozimy po znajomych z okolicy sobie zostawiając rozsądne ilości
  9. No właśnie! Gratulacje @pelasia My do swojego oboje mówimy po polsku, a mały i tak odpowiada po angielsku. Z przedszkolem ciężko wygrać...
  10. A szukasz dla jakiejś konkretnej grupy wiekowej? Do nas znajomi podsyłają, babcie kupują i czasem się zdarzają jakieś powtórzone egzemparze. Ale to ksiązki dla 1-3 lata, na różnym poziomie wydawniczym. Co mam podwójnie mogę podesłać.
  11. Ja lubię serial, czekam na nowy sezon (jak tu nie czekać po takiej końcówce ostatniego?), natomiast bardzo czekam też na kolejną książkę z serii. Jak się już pojawi to będę chyba musiała przeczytać jeszcze raz całą sagę, bo w książce jest historia bardziej zagmatwana niż w filmie, a nie wiem czy pamiętam wszystkie niuanse.
  12. wczoraj wypisałam 16 walentynkowych kartek dla współosadzonych z przedszkola
  13. Dziękujemy Ranch z lat 80tych, nie za duży, nie za mały (1700 sq ft), 3 beds 2 baths. Co nam się podobało to duży salon z kominkiem i piękna, przestronna kuchnia z jadalnią. Nie za duży yard, ale za to z dużym, nowym deckiem. Dom w cul-de-sac, bardzo przyjemna okolica, 800m do przedszkola i 500m do parku. Po pierwszych właścicielach, którzy teraz właśnie odchodzą na emeryturę i mają już coś mniejszego przy polu golfowym
  14. Rams (akurat w tv reklamy ) jakoś specjalnie się nie jaramy, ale Amerykanina wychowujemy więc... ps. Oferta na dom zaakceptowana
  15. Oferta chyba dobra, ale trochę nas przestrzasza że właściciele za witrynką mieli figurki Donalda Trumpa. Obawiamy się ich stotsunku do imigrantów
  16. A my dzisiaj złożyliśmy ofertę na zakup domu. Teraz obgryzamy paznokcie, sprzedadzą... nie sprzedadzą...
  17. Jak lodówka pełna, do roboty iść nie trzeba, to pogoda idealna na rozpalenie w kominku i nadrabianie zaległości na Netflixie
  18. Bo nigdy mnie nie ciagnelo do prowadzenia samochodu (polskiego prawka tez nie mam) i jeszcze nigdy nie postawiono mnie pod sciana ze mus miec i koniec. Jakos tak sie zlozylo, ze w PL to nie bylo potrzeby (bo blisko, bo komunikacja miejska, bo zawsze znajomy jechal w tym samym kierunku itp), w USA po przyjezdzie, jako ze zakladalismy ze przez jakis czas nie bedziemy mieli auta, wybralismy mieszkanie z super polaczeniem transportem publicznym praca-dom i jednoczesnie rzut beretem od sklepow (centrum handlowe z piecioma spozywczakami przy przystanku, z przystanku 5 minut piechota do domu). Teraz mieszkamy w malym (jak na amerykanskie standardy) miasteczku, gdzie jak jest potrzeba - wsiadam na rower i jestem Poza tym uwazam, ze bylabym slabym kierowca, jakos do tego drygu i checi nie mam...
  19. Moje tradycyjne postanowienie noworoczne to zrobic prawo jazdy, niestety, jak sie mozna domyslic z racji tradycyjnosci, od lat mi nie wychodzi. Z planow, co moze wyjda to kupno domu, na razie pare open house zaliczylismy, ale jeszcze nic nas nie przekonalo na tyle zeby wyskakiwac z kasy. Ale nie spieszy nam sie, umowa na nasz domek do listopada wazna. Poza tym to zalany laptop caly czas w serwisie, tesknie bardzo....
  20. Coś w tym jest. A jakby co, to zawsze ratuje Cię coś na kształt syndromu sztokholmskiego
  21. No właśnie to dzieciątko binge’owało świnkę peppę. Ale moja wina. Przyniosłam picie i poprosiłam żeby był ostrożny. Na co syn spojrzał i widocznie stwierdził że „o tak mam nie robić?” Naprawa 10 dni roboczych plus święta. Komputer służbowy jeszcze przedziera się przez uczelnianą biurokrację, także do roboty idę z kalkulatorem i suwakiem logarytmicznym
  22. A ja chciałam powiedzieć że nic tak świątecznie nie nastraja jak dzieciątko własne, które patrząc Ci głęboko w oczy wylewa kubek z wodą na Twojego laptopa... wesołych analogowych świąt wszystkim!
  23. Jeszcze żąda odsetek w postaci burbona!
  24. Dzięki! Ja z wykształcenia jestem doktór od nauk fizycznych, projekt do którego dołączyłam to trochę big data science, trochę management danych, zbieranie i analiza danych z laboratorium - robię wszystkiego po trochę, gdzie mnie najbardziej potrzeba. Tak jak pisałam - na razie robię rzeczy, które leżały od jakiegoś czasu, bo nie było nikogo, kto by na nie spojrzał. Zaciągnęłam kredyt u męża na zakup ciuchów do pracy jak uzupełnię dziury budżetowe to co najwyżej na jedno piwo starczy @katlia jak mi mój szef powiedział, że on się będzie cieszył jak przez pierwszy miesiąc pozakładam wszystkie konta dostępowe - chyba z 10 do pracy w trzech instytucjach i ze 4 dodatkowe związane z administracją uniwersytecką - i będę się w tym odnajdywać, to będzie sukces. Na początku wydawało mi się to bardzo zabawne, teraz już mniej
  25. A ja chciałam powiedzieć, że właśnie mija mi dzisiaj drugi tydzień w pracy. Dołączyłam do dużego projektu pod jego koniec by pomóc pozamykać sprawy, które gdzieś tam zalegają, więc masa rzeczy do nauczenia się na wczoraj. Nie do końca jeszcze ogarniam, ale pierwsze zadania wykonane z sukcesem I już jutro pierwsza wypłata $$ @Patipitts powodzenia!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...