Skocz do zawartości

rzecze1

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 746
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    106

Zawartość dodana przez rzecze1

  1. Dokładnie to samo pomyślałem Że może właśnie ta męska siostra położna z warkoczami do pasa to coś jak te miśki które @andyopole widział wcześniej?
  2. @mcpear Co do choinek i świat, to nie doszukiwałbym się tu czegoś głębszego, to po prostu kwestia tradycji i/lub religii, oraz dni wolnych. Jest adwent, w którym oczekujesz w pokucie na przyjście Chrystusa, i/lub wypruwasz sobie żyły aby osiągnąć roczne targety firmy... i jest okres bożonarodzeniowy, który religijnie trwa ponad miesiąc, a w praktyce społecznej - jakieś 2-3 tygodnie, zależy jak się długie weekendy składają Zachodni komercjalizm się trochę rozpanoszył na okres listopadowo-grudniowy, ale raczej nie zmieni to polskich zwyczajów przełomu roku - 25 grudnia to nie dzień ostatni, ale dzień pierwszy długiego świętowania. 24-ego zamyka się wszystko, wiekszosc aż do początku stycznia - szkoły, uczelnie, urzędy, firmy... Jest 25-ty, jest „Kolęda”, parę dni na wyleczenie kaca, i Sylwester i Nowy Rok, który trudno sobie wyobrazić bez choinek i świątecznych dekoracji. A teraz i Trzech Króli 6 stycznia też już w Polsce dzień wolny. Amerykanie 26-ego wracają do pracy, Polacy dopiero się rozkręcają ... i siedzenie przez te 2 tygodnie w ciemnościach nie miałoby sensu... stąd i ta tradycja dekoracji do stycznia szybko się nie skończy. A co do historii, to tragedie Polacy może nie tyle „obchodzą”, ile wspominają tych których one pochłonęły, choć jak akcenty są rozłożone to zależy od opcji politycznej i zdecydowanie jestem tu przeciwnikiem gloryfikacji straceńczych przywódców... A ze tragedii było dużo, ogromnych i przez 45 lat często nie można było wyrazić otwarcie społecznego bólu, to nadrabiano po 1989, i nadrabia się do teraz. Przynajmniej pierwszy sierpnia i września nie są dniami wolnymi, mamy za to wolne w 3 maja, 15 sierpnia i 11 listopada, zatem trochę tych sukcesów obchodzimy. A i Amerykanie, zawsze patrzą w przyszłość, ale od 20 blisko lat 11 września na Manhattanie „event” jest... Może aż tak bardzo się nie różnimy, po prostu oni tragedii mieli mniej i gdyby nie tak znowu dawno wybili im jedną piątą społeczeństwa też by o nich w różne rocznice pamiętali. edit: Założycielowi wątku - Zdrowia! @andyopole
  3. Ani tym bardziej 60K zlotych w Polsce 60 tysięcy, to tak się akurat składa jest mniej więcej średnia krajowa, indywidualna, w obu krajach, przed podatkiem, jakby waluty nie nazwać. To, czy to mało, czy dużo, to jest odwiecznym tematem tego forum... Zdecydowana wiekszosc i tak zarabia w obu krajach dużo, dużo mniej, o czym myśle, jako starzy imigranci, bardzo często tu zapominamy... Szkoła, dzieci, ubezpieczenie, ja bym powiedział, że tez media - to jest coś w czym wygrywa Europa, także Polska. Cała reszta, w tym podatki - USA, choć to zależy od stanu. Jeśli ktoś natomiast popada w Europie kategorie „zero hours contract”, czy polskie „śmieciowki”, czyli jest w pracy bez ubezpieczenia, bez urlopu, bez chorobowego, a z powodu tego ze system tutaj powoli pada jest to rosnąca kategoria ludzi, to USA zawsze u niego wygrają, nawet pomimo ryzyka. Tu zawsze mówię, zarabiając te przysłowiowe 60 tysięcy (dolarów czy złotówek, dla tych co wydają na codzień nazwa tego co wydają nie ma żadnego znaczenia), odliczcie polski podatek, i popatrzcie on-line na ceny podstawowych produktów życiowych w Biedronce i wyobraźcie sobie, ze są one w dolarach (bo ponowię - jaka różnica jak co sie nazywa jeśli średnia zarobków to 60 tysięcy „czegoś”?) Takie zwykłe „mental exercise”. Tutaj Polacy od dziesięcioleci są mistrzami. Ja, pomimo tego ze żyje poza Polska tylko 13 lat, utraciłem juz zdolność przeżycia w Polsce za polskie zarobki i nie wiem jak to rodacy robią. Bo to jest prawdziwa sztuka. I każda indywidualna historia będzie tu inna, dlatego na zdrowie, dzieci i sytuacje zawodowa i związane z nią benefity zawsze uczulalbym aby zwrócić uwagę, ale zarabiającym polska mediane czy dominantę... żadną miarą osobiście się nie dziwię, ze się chcą z tego wyrwać, za wszelką, nawet najbardziej ryzykowną cenę.
  4. Na jego miejscu dzieci bym wysłał na studia do Polski. Bo tradycja, korzenie, wiez, wiadomo... pierwszorzędne znaczenie ma... koszty to tylko bonus Myślę, że te polskie dobre, nawet jeśli płatne, bardziej się będą opłacały niż jakieś podrzędne stanowe, a drogie, w USA. A ostatecznie, jeśli dzieci mają głowę na karku, to się z każdym dyplomem, czy nawet bez, w świecie odnajdą. A jeśli głowy nie mają, to nawet najlepszy dyplom tu czasem niewiele pomoże. I dla takich studia to w ostatecznym rozrachunku to jeden wielki scam.
  5. To wszystko zależy od tego jak miał w Polsce. Zarabiać 60 tysięcy dolarów w USA, a zarabiać 60 tysięcy złotych w Polsce... co w Polsce jest „średnią” pensją - czyli praktyce średnio realistyczna dla przeciętnego podatnika... bo dominanta to nadal coś powyżej 2 tysięcy złotych... to będzie prawie w każdym przypadku działać na korzyść USA. Jedyny „saving grace” w Polsce, to to, że się nie zbankrutuje gdy zabierze Cię karetka czy zdarzy Ci się nagła konieczność opieki zdrowotnej. Podobnie zreszta w Europie. Bo reszta benefitów opieki zdrowotnej, ta normalna, codzienna, jest dość teoretyczna. No i teraz tez, jak bardzo PiS-u nie lubię, muszę przyznać, że ich polityka socjalna/rodzinna tez robi różnice. Zatem to tez trzeba wziąć pod uwagę. Jesli natomiast w Polsce pracował za niższe stawki, i nie daj Boże na umowę zlecenie czy o dzieło, czyli bez ubezpieczenia, bez chorobowego, bez prawa do płatnego urlopu... To Ameryka to faktycznie będzie dla niego raj... Bez dwóch zdań, i nawet ryzyko wypadku żadnych ludzi tu nie odstraszy. Zatem wszystko zależy od osobistych okoliczności.
  6. Miałem właśnie ostatnio wrócić to tego posta, bo to samo mi przyszło na myśl - prognoza elektorska okazała się imponująca. Sondaże na poziomach stanowych były jednak way, way off... Ten chyba z Washington Post dawał Bidenowi 15 procent przewagi w Wisconscin? Zatem rollercoaster był, a przewaga Bidena razor thin, zdecydowanie poza akceptowalnym błędem statystycznym tego co pokazywano przed wyborami. Zatem niewierzący w sondaże nadal mają dobre argumenty.
  7. Wszystko co się wydarzyło jest pokłosiem tego co się wydarzyło wcześniej.... To jest ogólny truizm... Nic tym nie przekazujesz. Wręcz zapominam o tym... what is your point? Co reprezentujesz i czego bronisz? Z tego co ogólnie popatrzyłem w wątek to post @mcpear Cię wkurzył, tak? Znaczy, że zbyt sarkastyczny? Well... brace yourself then. Każda władza, im bardziej wchodzi w życie ludzi, im więcej kapłanów/biskupów władza wsadza pod łóżka jak to kiedyś śpiewał w TLove Muniek Staszczyk, tym większy będzie wywoływać to opór. Sarkastyczne komentarze to jest minimum tego co można oczekiwać. Rządy prawicy to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski, zwłaszcza jeśli jej twarzą będą osiłki „walczące” z Empikiem...
  8. No to chyba przespałeś zimę 1988/1989? W ostatnim wieku były 2 „gabinetowe” wydarzenia, które zdecydowały o przyszłości Polski. Pierwszym było porozumienie Józefa Piłsudskiego (ówczesnego terrorysty, lewicowca, żołnierza służącego cesarsko-królewskiej armii Niemiec i Austro-Węgier (konia z rzędem temu kto pamięta, że w pierwszej wojnie światowej polskie Legiony były nie tyle nawet w sojuszu z Niemcami, ile były Niemcom podporządkowane?)) z Romanem Dmowskim (narodowcem, koniunkturalnym katolikiem i antysemitą, służącym carskiej Rosji i posłującym w rosyjskiej Dumie nawet w okresie po okrutnych carskich represjach rewolucji 1905 roku). W listopadzie 1918 roku jeden trzymał faktyczną, militarną władzę na ziemiach polskich, drugi, będąc już po bolszewickiej rewolucji w Paryżu - miał wyłączność na kontakty Polaków z Aliantami, którzy właśnie wygrali wojnę. Dialog zaczął Piłsudski swoim listem („Szanowny Panie Romanie...), ale i Dmowskiemu należy oddać szacunek za to, że dostrzegł niepowtarzalną szansę na polski sukces, i potrafił złożyć swoje prywatne opinie i polityczne aspiracje na ołtarzu tego potencjalnego sukcesu. Obaj się nienawidzili, na cytaty Piłsudskiego o Polakach, a tym bardziej o polskiej prawicy, raczej nie pozwala regulamin Forum ... za to co mawiał Dmowski... chyba każe już prawo... Zatem powiem tyle, że gdy mój pradziadek walczył w wojnie rosyjsko-japońskiej 1904/05 roku na Dalekim Wschodzie, Piłsudski i Dmowski byli w Tokio. Piłsudski namawiał rząd cesarski do wsparcia Polaków i stworzenia drugiego frontu w „Kraju Przywiślańskim”, Dmowski, troszcząc się o polską krew, przekonywał Japończyków, z pobudek biologiczno-patriotycznych, że takie wsparcie nie ma sensu... Jeden drugiemu „skradł” dziewczynę, Dmowski umarł jako stary kawaler... Ale pomimo tego wszystkiego, wtedy w Tokio się spotkali, i chodząc po ulicach stolicy japońskiego imperium dyskutowali o swoich ideach i planach. A w 1918 roku potrafili się porozumieć. To jest dla mnie symbol tego co znaczy „POLSKI LISTOPAD”... pomimo tego, ze list Piłsudskiego był z grudnia... To jest historia! I podobnie niestety jest z 1988/89 rokiem i latami 80-tymi. Beton PZPR, tak samo jak prawicowe skrzydło Solidarności, porozumienia nie chciało. Oni chcieli krwi. Jedni chcieli trupów wiszących na drzewach zamiast liści, a niektórzy nawet dziś chcą, drudzy, chcieli zbrojnej rozprawy z opozycją, nawet jej trochę dostali mordując Popiełuszkę i paru innych księży. Ale ja, jako dziecko urodzone we wczesnych latach 80-tych w Polsce, dziękuję Bogu, że żadna z tych frakcji nie doszła wtedy do władzy. Bo choć nie dorastałem w idealnych warunkach, a może dorastałem i w biedzie jak na dzisiejsze warunki, bo Okrągły Stół i późniejsze rządy miały swoje wady, tak przynajmniej dzieciństwa nie spędziłem w jakiejś polskiej Czeczenii czy innych Bałkanach gdzie sąsiedzi zabijają sąsiadów kłócąc się o kawałek skalnej ziemi czy, na litość boską, o historię i o to kto kiedyś miał rację... Niech Bóg ma w opiece wszystkich którzy mieliby dorastać wśród rządów radykałów. Żadna skrajna opcja nigdy w historii Polski niczego pożytecznego nie osiągnęła. Wszystkie pozytywy takich rządów to zawsze była teoria, zazwyczaj szybko utopiona w morzu realnej krwi. I tak PiS, jak i prawica bardziej od nich „prawsza”, nie ma tu argumentów. Tylko teoria, pobożne życzenia i same porażki. Jest żałosne, że żyjąc z owoców tego z co 1989 im przyniósł, polscy „faszyści” dopiero teraz rozkładają skrzydła... Tak... przejadając owoce poprzednich 25 lat, pod osłoną NATO i unijnych dotacji do których doprowadzili poprzednicy, pod przywództwem tych, którzy - gdy było to ważne i ryzykowne - przespali, dosłownie, swoją historyczną okazję. W najlepszym wypadku przespali... bo mało kto pamięta poparcie polskich narodowców dla WRON Jaruzelskiego... niestety polscy narodowcy maja tendencje do trzymania się trupów.. kiedyś carskiej Rosji...a w latach 80-tych ZSRR... zatem wśród dzisiejszych „prawicowych” kontestatorów systemu są i tacy. W pewnym sensie jest to taki wygodnicki, „piezynowy” patriotyzm. Jakby trzeba było coś naprawdę zaryzykować, to by się ulotnili z trzepotem, jak te kury które Piłsudski kazał politykom szczać prowadzić... Shame on them. Mam nadzieję, ze Polski Listopad zostanie przez normalnych ludzi odbity prędzej niż później. Przemyśl, 21 grudnia 1918.Drogi Panie Romanie,Wysyłając do Paryża delegację, która ma się porozumieć z Komitetem paryskim w sprawie wspólnego działania wobec aljantów, proszę Pana, aby zechciał Pan wszystko uczynić dla ułatwienia rokowań. Niech mi Pan wierzy, że nade wszystko życzę sobie uniknięcia podwójnego przedstawicielstwa Polski wobec aljantów: tylko jedno wspólne przedstawicielstwo może sprawić że nasze żądania zostaną wysłuchane. Troska o tę jedność jest przyczyną że nie spieszyłem się z przystąpieniem do tej sprawy.Opierając się na naszej starej znajomości, mam nadzieję że w tym wypadku i w chwili tak poważnej, conajmniej kilku ludzi - jeśli, niestety, nie cała Polska - potrafi wznieść ponad interesy partji, klik i grup. Chciałbym bardzo widzieć Pana między tymi ludźmi.Proszę przyjąć zapewninia mego wysokiego szacunku. Józef Piłsudski"
  9. Mi to rybka, ja mogę pisać wszędzie (no... oprócz pisania na murach... bo tylu ścian jeszcze na świecie nie wybudowali )... ale ostatnio mówiono, że polityka miała być tu chyba off limit, raczej wątek towarzysko lajtowy. Są wątki Trump/Biden na politykę amerykańską, no i nowy wątek na polską. No ale to już niech Komitet Centralny się zbierze, zadecyduje i nas poinformuje
  10. @PiciuK Ja 56 roku nie pamietam, ale pamietam jakie to było święto na przełomie wieków i wcześniej latach 90-tych. Spokojne, wyważone, niektórzy mówili, że trochę może nudne, bo im się marzył amerykański 4 lipca, ale mi się podobało. Polski listopadowy klimat, zaraz po Wszystkich Świętych, świetnie pasował do akurat tej rocznicy i poświęceń jakie nastąpiły po listopadzie 1918 roku. Kto chciał szedł na mszę, kto chciał, szedł na akademie. A później, mieszkając już w Warszawie, go uwielbiałem. Ulice przystrojone, defilada, a potem spokojne, ciche miasto po którego śladach historii można było krążyć do samego wieczora... Wtedy, też ucząc się historii, żałowałem, ze więcej młodych ludzi jej nie zna... Dziś, patrząc jak wielu zatrzymało się na poziomie 8 klasy, if that... bo niektórzy młodzi obejrzą pare filmów na You Tube i już są ekspertami.... patrząc jak wielu infantylnie dzieli świat na tych którzy są „źli” i na tych którzy są „dobrzy”, na tych których trzeba bić, i tych których nie, bo przecież “historia!”... i patrząc na to jak politycy jak i zwykła bandyterka wyciera sobie twarze „Bogiem Honorem i Ojczyzną” a ludzie się naparzają na ulicach... to myśle, że lepiej było wtedy. Bo przynajmniej wtedy idioci nie robili Polsce szkody. Niektorzy chcieli klimat amerykańskiego 4-ego lipca, a mamy klimat berlińskiego 1 maja... I niestety, dopóki łobuzeria ma takie sezonowe hobby jak „patriotyzm”, a polscy narodowcy świętują przyjazd do Warszawy Józefa Piłsudskiego, ich arcywroga i wręcz „lewaka”... Dmowski się w grobie przewraca widząc tych baranów... no to dopóty 11 listopada będzie dniem rozróby... A w między czasie to ja tylko powiem... że zaraz przyjdzie @ilon i zrobi z wami wszystkimi porządek. Bo straciła czas, zrobiła nowy wątek o wydarzeniach w Polsce, poprzenosiła posty, żeby tego nie zaśmiecać polityką... no a wy teraz widzę co zrobiliście przez ostatnie dni, no co? I to wszyscy równo, regularni i moderatorzy... No... no.....no...!
  11. Ja z udzielania się na Facebooku zrezygnowałem już dawno temu, szkoda czasem nawet zaglądać. Bo tak jak piszesz, plus... covida nie ma, szczepionka zabije... bo wiadomo... Bill Gates... Trumpa w wyborach oszukali... I to myślałabyś normalni ludzie to są na co dzień a jak wejdziesz na temat to jakaś katastrofa... A dziś kolega narzekał na brytyjski NHS i jak to w USA mają dobrze z tym ubezpieczeniem zdrowotnym... Ręce opadają......
  12. No nareszcie koniec. 4-5 dni? Jak to powiedział dziś mój znajomy Szkot, Who would have thought that 2 guys in their 70’s could maintain an election so long!
  13. Głosowanie tak, ale wszystkich głosów jeszcze nie policzyli. FOX News, AP i paru innych dali już Arizonę Bidenowi, CNN jeszcze nie, a trumpowcy się upierają, ze Arizonę do jutra „odbiją”. Nie wydaje się to prawdopodobne.
  14. Z tego co rozumiem, muszą policzyć te głosy, które przyszły pocztą.
  15. Masz rację. Gdyby nawet udało mu się utrzymać przewagę w PA, NC i GA to zostanie jeszcze Nevada.
  16. No nic, ja się znowu zbieram spać. Każde wybory lubię, ale po ostatnich 2 dniach na jakiś czas mi wystarczy... Mam nadzieję, że jak jutro się obudzę to Trump nie będzie miał Pensylwani, NC i GA... bo wtedy będziemy musieli zacząć od nowa
  17. Słyszałem... ... ale jeszcze nie widziałem. Mam wolne za jakieś dwa tygodnie, zatem nowego Borata obejrzę ja ten rzeczywisty serial się skończy BTW, @Joanna , nie wiem jak w Polsce, ale w UK 15-ego wchodzi nowy sezon „The Crown”, lata 80-te. Zapowiada się dobrze i idealnie się zbiega z moim urlopem w kolejnym lockdownie....
  18. Jeszcze sam jeden lider idiota to problem, który da się kontrolować, jeśli otaczają go przytomni ludzie.... A niestety u Trumpa to różnie z tym bywa... Słucham teraz Gulianniego. W swoim czasie był bardzo dobrym merem Nowego Jorku, pamietam nawet jeszcze w 2004 jego wywiad w CNN gdzie wypowiadał się jak normalny, przytomny człowiek... Co się z nim stało na starość to jakaś masakra... odleciał kompletnie...
  19. Okey, Michigan, zgodnie z ostatnimi oczekiwaniami, już oficjalnie dla Bidena. 264 Teraz wszystkie oczy na Georgia, gdzie chyba jest najbliżej.
  20. Susan Collins jest już a winner, przynajmniej według FOX i ASsociated Press. To 48. North Carolina, Alaska i Georgia no 1 dadzą 51, Georgia no 2 pewnie 52 w styczniu. No i w zanadrzu jest jeszcze Michigan, choć tu już słabo wyglada.
  21. To prawda, dlatego kandydatem w 2024 będzie musiał być ktoś z „the movement”. Bo powrotu do „Wersalu” już dla GOP nie ma. Moim zdaniem będzie to Pence, bo świetnie łączy starą GOP z trumpowcami. Pamietam pisałeś, i jest to też bardzo prawdopodobne, że może to być Ivanka. Mniejsze prawdopodobieństwo - Trump Junior. Sam Trump w między czasie też przecież nie zniknie, i będzie na wiecach wspierać GOP tak w 22 jak i w 24 roku. Zwłaszcza, że przed Bidenem trudne czasy. Clinton, Bush, Obama i Trump mieli przez pierwsze dwa lata komfort rządzenia, Biden będzie się musiał „kopać z koniem” od pierwszego dnia... Obama stracił House już chyba w 2010, pomimo, że radził sobie całkiem niezle. Dziś, przy tak bliskim remisu wyniku, pandemii, problemach gospodarczych i najpewniej „niespełnionych” obietnicach Bidena bazę Trumpa będzie dość łatwo trzymać w nieustającym napięciu, zwłaszcza jeśli celem będzie pomszczenie „skradzionych” wyborów 2020 roku. Scenariusz pisze się tu sam... Ale tak jak mówisz, wybiegamy trochę za bardzo w przyszłość w momencie gdy „zabawa” się jeszcze nie skończyła w 2020!
  22. A Foxistom zęby faktycznie poznikały, ale starzy wyjadacze są generalnie bardzo zadowoleni. Utrzymali Senat, zatem niewiele, jeśli w ogóle coś, w USA się zmieni, a w to im graj, szeroka koalicja jaką przez 5 lat zbudował Trump, od wariatów i spiskowców, przez tradycyjny elektorat, po byłych obamowcow i mniejszości... się utrzymała, a może nawet rozszerzyła. Odejście ekscentryka na emeryturę i 2 lata Bidena w bardzo trudnym okresie może się łatwo skończyć odbiciem Housu w 2022, a potem... potem wystarczy wystawić kogoś „normalnego”, może pierwsza kobietę (Ivanka?) i zbierać owoce. Przyszlosc GOP wyglada dziś dużo lepiej niż się wszystkim wydawało jeszcze w 2012 po przegranej Romney’a.
  23. Wybory są faktycznie niesamowite. Marzenie dla politologów, koszmar dla elektoratów... obu partii. Na tą chwilę wyglada, że właśnie Nevada zadecyduje. Wisconscin i Michigan dla Bidena, Georgia, North Carolina i chyba też Pennsylvania, gdzie różnica jest jednak bardzo duża...dla Trumpa. Pozostanie tylko czekać co Las Vegas myśli o lockdownach...bo to, oprócz tych Latynosów, była moim zdaniem druga sprawa z potencjałem na niespodziankę...
  24. Z Foxa w ogóle jestem dziś zadowolony. Zacząłem akurat ich oglądać bo mi się pierwsi w necie załadowali... ale muszę przyznać, że zaprezentowali bardzo balanced view... i od jakichś dwóch godzin kłócą się z ekipą Trumpa o Arizona call... A i Wallace też świetny reporter, na pewno im punktów dodaje.
  25. P.S. A jeśli wcześniej pisałem, że nie było dla Demokratów powodów do paniki... to jeśli by ktoś nie zauważył... to od jakiejś godziny...półtorej... już są
×
×
  • Dodaj nową pozycję...