-
Liczba zawartości
1 172 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
88
Zawartość dodana przez mola
-
jak tylko sięgnie 70C wyłączasz gaz, pokrywka, i czekasz aż stygnie.
-
Brutalne kopiuj-wklej ze starego posta. Ja robię z maślanki - najszybszy sposób. Kup pół galona maślanki, wlej do garnka, postaw na kuchence i zacznij podgrzewać. Jak masz termometr cukierniczy, to serwatka pod twarogiem, który szybko zacznie się wytrącać powinna mieć 70C - wtedy wyłączasz grzanie. Jak nie masz termometru - byle nie zagotować. Jak widzisz kożuch z twarogu i w miarę przezroczystą serwatkę wokół, to wyłączasz grzanie. Przykrywasz pokrywką i czekasz aż ostygnie. Później tylko cedzenie na gęstym sitku lub przeztetrową pieluchę i jest twaróg. Z pół galona maślankiwychodzi około 400g, zależy jak mocno odciśniesz twaróg
-
@andyopole spróbuj. Najmniej zabawy a twaróg używałam i do kanapek, i na serniki, i na pierogi. Wszystko jak trzeba.
-
Spróbuj z maślanki. Według mnie smak zawsze ten sam wychodzi.
-
Ja robię twaróg. Ale nie wiem czy taki jak u Twojej Mamy
-
I jeszcze w PS. takie trochę deja vu: https://www.politico.com/story/2013/01/obama-mccain-rubio-begin-immigration-dance-086846 Także nie należy się ekscytować/oburzać póki niczego nie ma oficjalnie na stole, w kongresie, senacie...
-
Amenstia już w tym kraju była, tzw. amnestia Reagana w połowie lat 80 (dla przypomniana - Reagan był prezydentem republikańskim). Nie wiem jak sobie @Halyna wyobraża (zwłaszcza jako dyżurny państwowy urzędnik na forum), jak tę amnestię przeprowadzono. Ot Reagan podpisał i raptem w kieszeniach wszystkich nielegalnych jak leci zmaterializowały się dokumenty legalizujące pobyt? Otóż niespodzianka! Reagan otworzył ścieżkę administracyjną do legalizacji pobytu, obłożoną kilkoma warunkami: dowód na przyjazd przed danym rokiem, brak karalności (OMG!), zapłacenie wstecz należnych podatków, zdanie testu wiedzy o USA oraz przyznanie się do złamania prawa imigracyjnego. Nikt nikogo z automatu nie legalizował, zainteresowany legalizacją musiał o amnestię wystąpić i przejść proces administracyjny. Na pewno jak Biden rzuci hasłem: legalizujemy kryminalistów! To nie tylko republikanie, ale i demokraci poderwą się z krzeseł z okrzykiem: "Brilliant!" i rzucą się głosować na tak. A wystarczy zrobić jak Reagan. I voila! nie daje się przyzwolenia kryminalistom. Rozwiązaniem "problemu" kto na kogo będzie głosował jest amnestia z przyznaniem zielonej karty, i możliwość wystąpienia o obywatelstwo po 5, 10 czy iluś tam latach. Dodajmy, że wybory już za 4 lata, ustawę trzeba napisać, przeprowadzić ją przez ścieżkę legislacyjną, następnie zebrać te podania chętnych, rozpatrzyć je i wydać decyzje. A mówimy tu o 11 mln potencjalnych petentów. Zakładając, że proces potrwa i nie musi się kończyć przyznaniem obywatelstwa (tylko jakąś inną formą legalnego pobytu, bez prawa do głosowania), więc Biden na wybory 2024 z tymi 11 mln ekstra głosów może po prostu nie zdążyć (zakładając, że wszyscy zgodnie będą chcieli akurat na Bidena głosować). Jeśli chodzi o punkt 4... No cóż, Trumpowi jakoś z tymi deportacjami nie szło. Spójrzmy na statystki ICE (liczby dotyczą Removals): 2008-370k, 2009 i 2010 - po 390k, 2011-396k, 2012 -410k, 2013-369k, 2014-315k, 2015-235k, 2016-240k. To mniej więcej prezydentura Obamy. I teraz wchodzimy w lata fiskalne Trumpa: 2017-226k, 2017-256k, 2019-267k, 2020-185k. Jakoś mimo przyzwolenia administracji na deportacje jakoś te agencje zrobiły się takie niemrawe. Co do punktu 5 - jeśli przekonasz te tysiące kelnerów, pracowników fabryk, artystów, ludzi pracujących w turystyce i różnego rodzaju usługach, żeby przenieśli się do Kalifornii zbierać owoce, nauczyli się stolarki, kładzenia dachów, albo chociaż podstaw ogrodnictwa oraz przede wszystkim przekonali pracodawców, że będą zasuwać za takie same stawki i w takich samych warunkach, bez żadnej ochrony prawnej i socjalnej, jak nielegalni, to pewnie!
-
Nie chcę @Xarthisius'a straszyć, ale jarmuż nam w lodówce zalega. Będzie jako side
-
Mieszkam na amerykańskiej prowincji i z rzeczy, które tu wymieniasz, w tej chwili na stanie w kuchni nie mam tylko boczniaków. Tymianek rośnie jak chwast na ogródku. Ekstra w spiżarni mam amarantus, komosę, mannę, suszone prawdziwki, kuskus, co najmniej dwa rodzaje suszonej papryki (nie w proszku), soczewicę w każdym kolorze. Pytanie o słodkie ziemniaki (w USA zazwyczaj zwane yamsami) doprawdy mnie rozbawiło.
-
No Trump kiepsko to rozegrał z Chinami jednak. Tak to bym miał chociaż TikToka
- 2 550 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
mam nadzieję, że dałaś radę bezpieczenie wrócić do domu...
-
-
U mnie na publicznej uczelni na etacie urlopowa rozpusta. Po nieco ponad dwóch latach pracy mam uciułane 35 dni płatnego urlopu (w ciągu tych dwóch lat wykorzystałam max 3 tygodnie, w tym tydzień na rzeczywiste wakacje, reszta na chorujące dziecko). Do tego 10 dni chorobowego które można kumulować, plus 10 dni chorobowego, które co roku przepada (oczywiście pierwsze zużywane jest to kumulujące się). Do puli dochodzi dwa dni floating holidays i prezent świąteczny od uczelni w postaci wolnego między Wigilią a Nowym Rokiem. Oczywiście wszyscy stękają, że dyrekcja wysyła ich na urlop siłą, gdyż dyrekcja robi się nerwowa jak ktoś nakumuluje więcej niż 60 dni.
-
Wesołych świat! Zjedzcie najwięcej, przytyjcie najmniej! Poprzeczka jest baaardzo nisko
-
To była po prostu gęś genetycznie zmodyfikowana
-
Oj Jackie też mi smaku narobiłaś! My przez parę lat robiliśmy gęś na 11 listopada, w PL, ale też co najmniej dwa razy w US. Ja robię nadziewaną pęczakiem, gotowanym na rosole z gęsiego korpusu i skrzydełek. Mąż umie gęś wyluzować (stąd korpus na rosół), pęczak gotuje się na lekko twardawo, a potem napycha nim natartą solą, pieprzem i majerankiem gęś i zaszywa. No i całość do piekarnika. Najlepsza była mina amerykańskich znajomych jak gotową gęś mąż kroił w paski. No coś z tą gęsią jest anatomicznie nie tak!
-
@ajlo19 jak czytam Twoje przygody w USA, to mam wrażenie, że masz wszystkie cechy charakteru, żeby sobie tutaj doskonale poradzić. Tylko los mógłby się do Ciebie trochę szerzej uśmiechnąć. Cierpliwości i powodzenia
-
Beza of course
-
U syna w przedszkolu niedawno skończyli świętować Diwali, zaraz będą wyklejać menory z makaronu na Hanukkah, potem Boże Narodzenie, Kwanzaa, Nowy Rok, Chiński Nowy Rok, potem gładko wchodzą w Walentynki, a jak mnie pamięć nie myli na deser karnawał. W zeszłym roku choinkę kupowaliśmy gdzieś koło 20 grudnia i był to błąd, gdyż zostały same przesuszone wiechcie. W tym roku napóźniej 10 grudnia. Co do wywieszania lampek - jest ciemno, ponuro. Cała ta fascynacja światłem wcale nie ma takich silnych korzeni w chrześcijaństwie - ot religia zaadaptowała zwyczaje związane z zimowym przesileniem. Widocznie jak się robi ciemno o 16 ludzie ciągle mają potrzebę czymś to zagospodarować.
-
U nas lokalna demografia taka, że raczej ani jeden, ani drugi. Obstawiałbym lokalnego. W ogóle to sklep pechowy. W tym dokładnie miejscu jakoś w czerwcu osoba, która przepycha wózki z parkingu do sklepu jakoś niewymanewrowała i wjechała nam tymi wózkami w tył zaparkowanego auta. Od tamtej pory jakoś rzadziej tam zaglądamy (czek za szkody oczywiście przekazano). Najgorzej, że kupujemy regularnie w tej sieci, tylko w innej lokalizacji, ale słuchy chodzą, że z racji na chwilowy brak kadry tasują pracowników z trzech pobliskich sklepów tej sieci, w tym "naszego", więc na wszelki wypadek na okres kwarantanny z zakupami przeniesiemy się gdzie indziej...
-
U nas z koronanewsów - uniwersytet osiągnął cel, ku zaskoczeniu wielu (w tym mnie) dotrwaliśmy ze studentami fizycznie na kampusie do święta dziękczynienia. Teraz dłuższa przerwa, studenci wracają gdzieś w połowie stycznia. Tymczasem najpopularniejszy w mieście spożywczak ogniskiem wirusa, 19 osób z obsługi z pozytywnym wynikiem. Plotka się niesie, że jeden z managerów wyprawiał wesele, podobno na 200 osób...
-
Mieszkanie, na balkonie którego wisiała flaga, to siedziba wydawnictwa Dwie Siostry. Wydają książki dla dzieci, bardzo dobre zresztą, mam sporą kolekcję. Pasują na opłacanych prowokatorów
-
Ten film bardzo dobrze oddaje prowokację policji. No stali za barierkami i prowokowali. Nasze dzieci będą się uczyć na lekcjach historii o Bitwie pod Empikiem
-
-
Ja właśnie skończyłam pakować torebki. Mamy storm doors, szyba od góry do dołu, więc kostiumy będziemy podziwiać przez szybę. Mój czterolatek przeżywa Halloween od dwóch miesięcy, więc zajrzymy na trick-or-treat do paru sąsiadów. Ludzie kombinują jak mogą, od zsypów słodyczowych na poręczach, bo strachy na wróble z intercomem i zdalnie sterowanymi sprzętami do bezdotykowego wydawania słodyczy. Cała energia w tym roku poszła w kostium (2 osoby, dwa dni roboty...), zazwyczaj idzie w dynie, ale w tym roku będzie cięcie klasyczne, żadnych wymyślnych. A i to ostatkiem sił. Najbardziej szkoda, że nie odbędzie się impreza w pracy, bo to 100 biur do obskoczenia w kontrolowanych warunkach pogodowych w pracy jedynie odbiór przydziałowy w trybie drive-thru. Przynajmniej pogoda zapowiada się dobrze - chłodno, ale bez przesady, i słonecznie. W zeszłym roku na Halloween mieliśmy śnieg.